środa, 1 stycznia 2020

Grudzień 2019

Ostatni miesiąc roku minął bardzo szybko a rozpoczął się dostawą koszulek do MOW Gostchorz. Kolejna akcja zbiórki koszulek zakończyła się sukcesem i ponad 50 koszulek zebranych wśród kolegów i koleżanek biegaczy podczas akcji https://facebook.com/events/1227196194154546/?ti=cl
dotarło do chłopaków z Gostchorzy .
A że tym razem dotarło do mnie też kilkanaście koszulek damskich poprosiłem Judytę która pomaga mi w dostarczaniu koszulek ze zbiórek do Ośrodków Wychowawczych, o to aby pomogła mi też dostarczyć koszulki damskie do ośrodka w Czuchowie który jest typowo dziewczęcy. Nie było problemu a wizyta w Czuchowie odbyła się 16 grudnia.
7 grudnia na specjalne zaproszenie odwiedziłem specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Hucie. Wszystko za sprawą 4 Biegu Mikołajkowego jaki był organizowany przez Ośrodek i Fundację Falow Me ze Zwolenia na rzecz podopiecznych ośrodka. Do Huty pojechali ze mną żona, trener i zaprzyjaźniony biegacz Romuś. Wszyscy wracali z Huty pod dużym wrażeniem tego co zrobili tam organizatorzy biegu.
Oprócz wyjazdów treningi bo jak wiecie na pewno, ruszyłem z przygotowaniami do półmaratonu w Gdyni i będzie to mój 30 półmaraton. Chociaż nie wszystkie treningi wychodzą tak jak trzeba to ten którego najbardziej się bałem wyszedł tak jak trzeba. 10x 1 km zrobione było w sobotę 21 grudnia.
Święta spędzone w gronie rodzinnym i troszkę w oczekiwaniu na przyjście na świat wnusi 😍 Tak już być może za dzień lub dwa zostanę dziadkiem 😉
W podsumowaniu miesiąca nie może zabraknąć kilku słów na temat ostatniego biegu w tym roku czyli sylwestrowej Nordicowo Biegowej Piątki którą po raz pierwszy zorganizowała ekipa Klubu NoWi Siedlce. Na bieg jechałem z dużą chęcią bo już dawno nie ścigałem się na Gołoborzu a do tego w przeddzień biegu dowiedziałem się że bieg odbędzie się na nowej trasie przygotowanej specjalnie na ten bieg. Bieg miał charakter charytatywny i a wpisowe mogło być w formie karmy dla zwierząt bo podczas tego biegu wspieraliśmy ZWIERZOLUBÓW z Siedlec. I tu znowu perfekcyjnie przygotowana impreza ze świetnie oznaczoną trasą i wspaniałe przygotowanym biurem zawodów i niezapomniany posiłek regeneracyjny z jajecznicą na czele.
Oczywiście koniec miesiąca oprócz wspomnianego oczekiwania na wnusię, poświęcam organizacji III Charytatywnego Marszobiegu Grupy Biegaczy Skórzec Biega. Tym razem pobiegniemy dla podopiecznych Fundacji Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci. Mam nadzieję że z niektórymi z was zobaczę się na tym biegu. Co w planach na styczeń oprócz tego biegu? Ciąg dalszy przygotowań do Gdyni i być może wyjazd na jakieś zawody. Grudzien zakończyłem z przebiegniętymi 268 km.

niedziela, 8 grudnia 2019

Listopad 2019

Listopad rozpoczął się od wycieczki do Mielnika. Razem z Konradem z FUN wyruszyliśmy w poszukiwaniu nowych ścieżek. Przy okazji Konrad pokazał mi kilka ciekawych miejsc w okolicach Siemiatycz i Mielnika.
W poniedziałek 5 listopada nastąpił pierwszy konkretniejszy odbiór nakrętek na akcję #7tondlaFilipka. A że na odbiór czekaliśmy bardzo długo, niestety nie udało się zapakować wszystkich i duża ich część została do następnego razu. 1900 kg (1500kg od rodziców Filipka i 400 odemnie) tak wyglądała pierwsza część sprzedanych w listopadzie nakrętek.
5 listopada wystartowała też akcja Mikołajkowa Zbiórka Koszulek Dla MOW Gostchorz. Koszulki napływały bardzo ładnie a największa ich ilość dotarła do mnie podczas V Skórzeckiego Biegu Niepodległości. Dzięki ofiarności biegowych znajomych miałem już ponad 50 koszulek.
Co do samego biegu to cieszy fakt że tak wiele osób postanowiło świętować Niepodległość w Skórcu. Moje plany o których wspomniałem w podsumowaniu października spełniły się i tego dnia po raz kolejny mogłem świętować podwójnie, jako zwycięzca kategorii wiekowej oraz wśród mieszkańców gminy Skórzec zajmując 7 miejsce open. A że układ dni w kalendarzu był bardzo chojny dla mnie bo do pracy dopiero w poniedziałek pozwoliłem sobie na niedzielny wypad niepodległościowy do Lubartowa. Sam nie wiem dlaczego, być może tak po prostu bo jeszcze nigdy tam nie byłem, bo lubię wieczorne biegi no i tak po cichu byłem ciekaw na co będzie mnie stać startując dwa dni pod rząd. Oba biegi, i ten Skórzecki i ten w Lubartowie miały podobny dystans około 5 km. Trener twierdził że ten drugi mogę pobiec szybciej i chyba się nie pomylił bo nawet w strugach deszczu który dosłownie lał przez cały czas trwania biegu udało się wykręcić identyczny czas jak dzień wcześniej u siebie czyli 18.02.
15 lutego na zaproszenie jednej z nauczycielek ze szkoły podstawowej w Paprotni odwiedziłem właśnie tą szkołę. Opowiadałem tam o moim bieganiu o orderze uśmiechu o pomaganiu oraz o tym skąd się to wszystko wzięło i jak działa w moim życiu.
25 listopada ruszyłem z 18 tygodniowym przygotowaniami do półmaratonu w Gdyni a 28 listopada udało się po raz drugi w tym miesiącu sprzedać nakrętki dla Filipka. Tym razem na skup pojechało 1820 kg i znowu niestety nie weszły wszystkie. Około 200 kg zostało w oczekiwaniu na kolejny kurs.
W listopadzie udało się przebiec zaledwie 170 km ale to wszystko przez to że przez 2 tygodnie od 10 do 25 listopada biegałem tylko 3 razy w tygodniu po 10 km. Niektórzy twierdzą że roztrenowanie powinno odbywać się bez biegania, mój trener jest innego zdania i uważa że powinno wykonywać się spokojne krótkie wybiegania 3 razy w tygodniu. Cały czas mam nadzieję na to że uda się ten rok zamknąć zliczbą 3000 przebiegniętych kilometrów. Chociaż z dnia na dzień widzę że będzie coraz ciężej.
Niestety strasznie mi się w tym miesiącu opóźniło podsumowanie i część z planów na grudzień została już zrealizowana między innymi dostawa koszulek do MOW Gostchorz oraz wizyta na biegu Mikołajkowym w Ośrodku Wychowawczym w Hucie ale o tym poczytajcie w podsumowaniu grudnia.

piątek, 1 listopada 2019

Październik 2019

Październik rozpoczął się tysiecznym polubieniem fan page #wposzukiwaniumotywacji na Facebooku.
Oczywiście udało się namierzyć osobę która dokonała tego tysięcznego polubienia i nagroda wkrótce trafi do niej 😍

Niedziela 6 października to start w II półmaratonie Jata 21 Serc. Był to najważniejszy start jesieni i jeden z  bardziej udanych biegów w tym roku  (zaraz po Nocnym Rzeźniczu). 1.22.22 I czwarte miejsce open to tylko troszkę słabiej niż w tamtym roku 😉
Nie minął nawet tydzień a ja już stałem na starcie kolejnego biegu. Tym razem bardzo lubiana przez wszystkich okolicznych Biegaczy Prawie górska dyszka na terenach rezerwatu Gołobórz. Tutaj udałosię wwygrać kategorię wiekową co było dla mnie olbrzymią niespodzianką i sprawiło mi dużo radości 😉
A że startów w tym roku jak na lekarstwo postanowiłem skorzystać z okazji darmowego transportu i tydzień po prawie górskim odwiedziłem kolejny rezerwat tym razem o nazwie Dąbrowa Łącka.
Organizowana przez ekipę z Rykowiska Górska zaDYSZKA spodobała mi się na tyle że nawet została opisana na blogu https://wposzukiwaniumotywacji2016tomekskora.blogspot.com/2019/10/gorska-zadyszka.html?m=1
25 października wielkie spotkanie z Panem Grzegorzem Jachiem, kawalerem orderu uśmiechu który prowadził uroczystość wręczenia mi Orderu Uśmiechu. Wszystko za sprawą warsztatów teatralnych które odbywały się w szkole podstawowej w Grali Dąbrowiźnie a ich finałem był spektakl SEKRET który dzieci zagrały przed swoimi rówieśnikami w pierwszej odsłonie a w drugiej przed rodzicami i zaproszonymi gośćmi.
Oprócz tego wszystkiego oczywiście dużo Charytatywnego działania. Makulatura dla Olivera, Nakrętki dla Filipka. Nie sposób nie wspomnieć o akcji #ciastkonazdrowie organizowanej przez nauczycieli szkoły podstawowej nr 4 w Siedlcach, która miała za zadanie wsparcie ucznia tej szkoły który w wakacje zachorował na nowotwór. Dzięki hojności moich pracodawców udało się dostarczyć na kiermasz troszkę słodkości.
Koniec października to już dużo spraw związanych z V Skórzeckim Biegiem Niepodległości. Ciężko jest organizując bieg dobrze w nim pobiec powiedział mi kiedyś mój dobry znajomy. Mi od 4 lat udaje się być w pierwszej dziesiątce tego biegu no i cichutko liczę na to że w tym roku gorzej nie będzie.
Przebieg październikowy to 281 km i ponad 2.5 tys zrobione w tym roku czyli jest realna szansa zamknąć 3000 do końca roku i to jest mój cel na najbliższe 2 miesiące 😉

wtorek, 22 października 2019

Górska zaDYSZKA

Kiedy dowiedziałem się że Sylwia i Konrad z Fundacji Ultramaratonu Nadbużańskiego jadą do Łącka na bieg, pomyślałem że może mógłbym wybrać się z nimi. O biegu słyszałem już wcześniej ale samotna podróż nie wchodziła w grę. Kilka pytań które pojawiły się w mojej głowie szybko uzyskały odpowiedź TAK. Bo i miejsce w samochodzie było i żona nie miała nic przeciwko no i trener który wyznaje zasadę że każdy start jest lepszy od treningu również wyraził aprobatę. Najbardziej martwił mnie to że będą to trzecie zawody z rzędu po półmaratonie Jata i Biegu prawie górskim w Siedlcach. Tydzień treningowy został rozpisany pod bieg w Łącku i jak to powiedział trener... Biegaj, biegaj.
  Wieczorem w piątek wpadłem na pomysł że zrobię ekipie z Rykowiska, bo to oni byli organizatorami tego biegu, chlebek z ich logo. To był dobry pomysł bo chleb bardzo się spodobał a i smakował wszystkim 😉
Wyjazd był zaplanowany na siódmą rano w sobotę i mimo małej dawki snu wstało się dobrze i  samopoczucie było ok. Jazda do Płocka też upłynęła bardzo szybko i przed jedenastą byliśmy już na miejscu. Odbiór pakietu który okazał się bardzo ciekawy 😮
i przywitanie ze znajomymi z Rykowiska.

Tomek zaproponował że pokaże nam miejsce startu które było oddalone od biura zawodów o około 200 metrów. Kilka zdjęć i  Konrad z Sylwią i Rafałem który dojechał w między czasie zaczęli pakować ekwipunek na punkt żywieniowy którym mieli się zająć.
Dochodziła 12.30 moja ekipa pojechała na punkt a ja postanowiłem zrobić troszkę rozgrzewki. Wyruszyłem na trasę podziwiając uroki jesiennego lasu. Wracając zastanowiłem się w jaki sposób będą prowadzone pomiary czasu. CHIP.... O ku×××a!!! Gdzie jest mój chip? Pojechał na punkt razem z moimi rzeczami. Obce miasto obcy ludzie co ja teraz zrobię 😉
Poprsiłem Tomka który zajął się już powitaniem gości aby zadzwonił do Konrada. Całe szczęście że był z nimi ktoś kto przywiózł mi chip na pięć minut przed startem. Jeżeli to czyta to dziękuję mu za to bardzo 😉. Na starcie byłem już spokojny i skoncentrowany na biegu. Po cichu liczyłem na pierwszą dziesiątkę a może i ciut lepiej. Start odbył się punktualnie o 13. Wiedziałem że trzeba być przygotowanym na dużo górek i moje przewidywania spełniły się już na pierwszych 3 km. Z linni startu wybiegłem spokojnie w granicach 9,10 pozycji. Na 3 km byłem już na 5 miejscu i nie pozostało nic innego jak je trzymać bo uciekająca grupka czterech zawodników była już poza moim zasięgiem i możliwościami. Po czwartym kilometrze komfort biegu spadł bo nie widziałem już prowadzącej grupy i byłem zdany tylko na siebie. Aby się nie zgubić, aby się nie zgubić, powtarzałem sobie wyglądając kolejnych żółtych taśm które oznaczały trasę. Było dobrze  biegło się lekko a z tyłu nie było nikogo. Wiedziałem że około siódmego kilometra mogę spodziewać się dopingu i łyka wody.
I tak było. Gdzieś na dziewiątym kilometrze zginęły mi wspomniane żółte taśmy postanowiłem zawrócić w ich poszukiwaniu. Chwila, kilkadziesiąt sekund i byłem spowrotem na trasie. Zbieg i kolejny podbieg. Gdzieś w dali było słychać warkot samochodów co wskazywało na to że biegliśmy wzdłuż drogi. Małe zabudowania i gromadaka kibiców troszkę podniosły mnie na duchu. Otuchy dodawały też ubywajace kilometry. 10km i jeszcze łyk wody na punkcie który znowu znalazł się na trasie biegu. Coś mi nie pasowało bo wszyscy mówili że punk jest 2.5 km od mety a ja na zegarku miałem już 10.5 km. Kurcze miało być 12km a nie 13 pomyślałem. Dwa spore podbiegi i zabiegi no i tabliczka informacyjna 12 km a mety ani widu ani słychu 😉 No cóż wytrzymam pomyślałem oglądając się za siebie. Nie było nikogo. Na metę wybiegłem 5 open a zegar pokazał 1.00.49. Gdyby nie mała pomyłka na trasie być może udało by się pobiec poniżej godziny pomyślałem. W ramach schłodzenia pobiegłem do znajomych na punkt dopingując po drodze innych Biegaczy.
Podsumowując organizację bo o bieganiu napisałem chyba wszystko,  podobało mi się bardzo. Widać że ekipa Rykowiska wkłada w organizację imprez dużo serca. Nie sposób nie wspomnieć o kilku godzinnym nawijaniu przez mikrofon T. Markowskiego (Marki Mark) chylę czoło bo wiem co to znaczy. Powiedział bardzo dużo i wszystko składanie ładnie i bez przejęzyczeń. Ognisko kiełbasa, rewelacyjna zupka pomidorowa, trasa doznaczona przyzwoicie. Jedyne co zdziwiło mnie jako organizatora wielu imprez biegowych to brak kategorii wiekowych. Uważam że nie raz mimo braku funduszy można zawsze coś wymyśleć i nagrodzić chociaż jakimiś drobnostkami osoby które ścigały się zajmując dalsze miejsca, tym bardziej że przy elektronicznym pomiarze czasu nie było by problemów z wyszczególnieniem kategorii wiekowych. Jednak patrząc na bardzo małą ilość kobiet które wzięły udział w biegu nie dziwię się że organizatorzy zrezygnowali z kategorii wiekowych. Podejrzewam że w niektórych kategoriach mogło by nie być osób.
Chętnie wrócę do Łącka za rok jeżeli nadarzy się taka okazja. Lubię biegać po lasach a tym bardzie na tak wymagających terenach i to w dodatku na jednej pętli która cały czas sprawiała że trasa nie nudził się ani trochę 😉


Górska ZaDYSZKA
Łąck
Skóra Tomek
1.00.49
Open 5
W biegu wystartowało 146 osób.

czwartek, 3 października 2019

Wrzesień 2019

Wrzesień rozpoczęłem startem w mistrzostwach Gminy Skórzec w Biegach Przełajowych. Zupełnie tak jak rok temu. Udało się obronić tytuł mistrza gminy Skórzec, zajmując jednocześnie 2 miejsce open i to też tak jak w ubiegłym roku.
Początek września to sporo charytatywnego działania a to najważniejsze to zakończenie akcji #10tondlaAmelki oraz uruchomienie nowej akcji. Tym razem cel to #7tondlaFilipka.https://www.facebook.com/7-Ton-Dla-Filipka-103998934318201/
Od 11 września byłem już w Mielniku gdzie pomagałem przy organizacji II Nadbużańskiego Ultramaratonu. Mimo wielu obowiązków udawało się znaleźć czas na treningi i trochę pobiegać na nowych traskach co bardzo lubię. Oczywiście nie wróciłem z tamtąd z pustymi rękami. Tak się złożyło że poznałem jedną z Mielnickich artystek, malarkę i autorkę kilku wierszy. Nie byłbym sobą gdybym nie poprosił jej o przekazanie kilku drobiazgów na licytacje organizowane w Siedlcach. Pani Joanna chętnie przekazała, obraz kilka kopi i podpisała tomiki wierszy specjalną dedykacją.
15 września ukazał się  kolejny numer Skórzeckiej gazetki parafialnej ,, W Cieniu Krzyża '' a w niej artykuł o przydrożnych krzyżach  napisany przezemnie.
21 - 23 września poświęciłem na akcję sprzątania świata i tak w sobotę wspólnie z Grupą Biegaczy Skórzec Biega i strażakami z OSP Nowa Dąbrówka sprzataliśmy leśne rejony i pobocza dróg na pograniczu gmin Skórzec i Kotuń. Natomiast w poniedziałek razem z dziećmi że szkoły w Grali Dąbrowiźnie posprzątaliśmy tereny wokół szkoły.

24 września na zaproszenie Artura Bruśniaka, nauczyciela WF w szkole podstawowej w Żeliszewie Podkościelnym,  pomogłem w zabezpieczeniu międzyszkolnych biegów przełajowych.
W międzyczasie udało się zebrać trochę makulatury oraz uruchomić zapisy na V Skórzecki Bieg Niepodległości. Nie sposób nie wspomnieć w podsumowaniu tego miesiąca o treningach które miały na celu przygotowanie mnie do startu w II półmaratonie Jata który odbędzie się w niedzielę 6 października. Nie czuję się mocny ale na pewno jest dużo lepiej niż 3-4 miesiące temu 😜. Udaje się po malutku wchodzić na większy kilometrarz i trzeba myśleć o jakichś konkretnych startach aby chciało się trenować 😉 Tydzień po Jacie mam zamiar pobiec w Biegu Prawie Górskim a kolejny start to wspomniany Skórzecki Bieg Niepodległości na który serdecznie was zapraszam 😍 https://www.facebook.com/events/3044501082233352/?ti=cl

niedziela, 8 września 2019

10 Ton dla Amelki

Każdy kto chce się rozwijać i myśli o tym, że to co robi jest dobre, musi stawiać sobie cele. Cele które będą go motywowały i powodowały, że każdy dzień przeznaczony na osiągnięcie tego celu, nie będzie dniem zmarnowanym. Takim celem przez cały rok szkolny 2018/2019 była dla mnie akcja
,, 10Ton dla Amelki''.


W sierpniu 2018 po raz pierwszy spotkałem się z Amelką i jej mamą. Już wtedy wiedziałem, że zrobię wszystko aby chociaż troszkę wesprzeć jej leczenie. Ten błysk w oku przeradzający się w chęć poznawania świata, który dostrzegłem w oczach tej malutkiej dziewczynki był dla mnie czymś niesamowitym. Jedynym marzeniem Amelki było stanięcie na nogi. Pokazała mi nawet buty które kupiła jej mama.
Po rozmowie z mamą Amelki dowiedziałem się, że już wcześniej próbowała zbierać nakrętki, niestety jakoś jej to nie szło. Poprosiłem o zgodę publikacji zdjęć oraz informacji o Amelce. Nie było z tym problemu, bo mama Amelki już dużo wcześniej założyła konto na pomagampl. na którym zbierała pieniądze na operację Amelki na Florydzie, oraz w ramach rozpowszechnienie o tym informacji założyła stronę na FB. Powiedziałem że mogę pomóc zbierać nakrętki dla Amelki, a przy okazji możemy spróbować zbierać też makulaturę.
 4,5 czy 6 ton nakrętek nie było dla mnie wyzwaniem. Tym razem postanowiłem zawiesić sobie poprzeczkę znacznie wyżej. 10 Ton,  to było prawdziwe wyzwanie. I nie zależało mi na tym jak długo potrwa ta akcja,  zależało mi na tym aby konkretnie pomóc Amelce i jej rodzicom. W czasie kiedy ruszała akcja, tato Amelki pracował w Norwegii i nie mogliśmy liczyć na jego pomoc, mimo to Weronika (mama Amelki) bardzo zaangażowała się w zbiórkę. Kiedy jechała do Siedlec na rehabilitację z Amelką, wracała do domu samochodem pełnym makulatury lub nakrętek. Strona na FB ruszyła szybko w przeciągu tygodnia post o zbiórce nakrętek zobaczyło ponad 20 tysięcy ludzi. Każdy dzień przynosił coś nowego. Nowe kontakty,  nowe miejsca zbiórek. Mnóstwo znajomych zaoferowało swoją pomoc. Szokiem był dla mnie telefon z Karpacza. Pani która zadzwoniła powiedziała mi, że też będą zbierać nakrętki dla Amelki, sprzedadzą je a pieniądze przekażą na konto leczenia. To było bardzo miłe. Plakaty które przygotowała mi Agnieszka (mama Wiktora dla którego prowadziłem poprzednią akcję zbiórki nakrętek) rozchodziły się jak świeże bułeczki. Paprotnia, Krześlin, Żeliszew, Wodynie, Olszyc Szlachecki. Cały czas odbierałem sygnały o zbiórce prawie z całego powiatu. Makulatura też napływała  wręcz tonami. W akcję zaangażowało się bardzo dużo osób, a najmilsze było to że również cała rodzina Amelki chciała w jakiś sposób pomóc. Obie babcie rozpowiadały o akcji swoim znajomym i organizowały punkty zbiórek. Po kilku miesiącach zbiórki widziałem już że średnia z każdego miesiąca to 1000 kg i jak tak dalej pójdzie, to do końca roku szkolnego uda się zebrać wymarzone 10 ton. Nakrętki napływały nawet z takich miast jak Warszawa, Sokołów Podlaski, Węgrów, Biała Podlaska, Garwolin. Na początku roku, bodajże w lutym rodzice Amelki dostali wspaniałą wiadomość. Na kwiecień został ustalony termin operacji u dr. Paleya. Dzięki 300 tys. zł zebranym na pomagam pl. rodzice mogli zacząć planować wyjazd który był nieunikniony, bo w Polsce nikt nie chciał podjąć się takiej operacji.
4 kwietnia rodzice razem z Amelką wyruszyli w podróż, z której Amelka ma wrócić na własnych nóżkach. Tego dnia zakończyliśmy z wielu powodów akcję zbiórki makulatury. Zakończylismy ją mając na liczniku 30 ton‼️‼️‼️. Nakrętki napływały nadal tak jak dobre wiadomości o Amelce.
4 września, Zygmunt Bajkał z firmy Green Land który odebrał większość nakrętek zebranych dla Amelki, odebrał odemnie ostatnią dziesiątą  tonę nakrętek.
Średnia cena nakrętek to 70 groszy za kilogram, czyli 700 złotych za tonę. Natomiast makulaturę sprzedawaliśmy jeszcze za tych lepszych czasów i można było uzyskać za nią 180 zł za tonę. Nie przedstawię w tym podsumowaniu dokładnej sumy pieniędzy jaka mogła wpłynąć na konto pomocy dla Amelki. Jeżeli ktoś jest aż tak ciekawy to z podanych cyfr może sobie policzyć. Dla mnie w tej zbiórce liczyło się to, że mogłem poznać Amelkę i chociaż w małym stopniu pomóc w spełnieniu jej marzenia, marzenia o założeniu bucików na nóżki.
 Bardzo żałuję że w akcję zbiórki nakrętek nie zaangażowała się żadna lokalna gazeta, bo wynik mógł być jeszcze lepszy. No ale, cóż widocznie siedleckie gazety mają ciekawsze tematy do opisywania niż wsparcie takich akcji.
W imieniu rodziców Amelki i swoim dziękuję Wam wszystkim, za każdą nakrętkę oraz każdy kilogram makulatury przekazany na akcję ,,10 ton dla Amelki".

czwartek, 5 września 2019

Sierpień 2019

Sierpień rozpoczęłem uczestnictwem w rajdzie rowerowym Opole Nowe - Liw. I chociaż poświęciłem na to wydarzenie cały dzień to nie żałuję bo i poznałem kilka nowych fajnych osób no i przemierzyłem ciekawe trasy na których nigdy jeszcze nie byłem. Rajd zorganizował Paweł Kulik i jak na pierwszy raz trzeba przyznać wyszło mu to całkiem ok.

Pozatym pierwszy tydzień sierpnia poświęciłem na temat o którym nie mogę jeszcze za dużo pisać. Przyjdzie czas to się o tym opowie 😉
 9 sierpnia udało się ogarnąć troszkę wakacyjnej makulatury. 300 zł które dostałem za 2.5 tony tego surowca, przekazałem po raz kolejny na zbiórkę dla Siedleckich tyczkarzy.
 W sobotę 10 sierpnia razem z I Love Siedlce sprzątalismy tereny nad Siedleckim zalewem. Szkoda że tak mało osób przyszło mimo wolnej soboty, bo śmieci nrawdę było dużo.
 11 sierpnia w niedzielę w Kotuniu odbywał się amatorski turniej piłki siatkowej. Udało mi się namówić kilku chłopaków i jako Skórzec Biega wystawililiśmy dwie drużyny. Niestety nie mogłem kibicować im do końca bo jak to u mnie w niedzielę na 13 o pracy😕Na całe szczęście chłopakami zajął się mój przyjaciel Paweł Czarnocki I pod jego opieką jedna z drużyn wywalczyła drugie miejsce tego turnieju.
 17 sierpnia z okazji urodzin strzeliłem sobie seteczkę na rowerku. Tym razem zamarzyło mi się selfie z pałacem kultury i nauki. I tak jak się zachciało tak wyszło. Kilka kilometrów po warszawskich ścieżkach rowerowych i kierunek Skórzec. I tu znowu ciekawa trasa i wiele ciekawych rzeczy zobaczone 😉
 18 sierpnia w niedzielę znowu rower 😜 Nawet trener zaczął już mi pisać czy odstawiam bieganie,😉. Dzięki Kamilowi Olszewskiemu z Grupą Biegaczy Skórzec Biega udało się zorganizować Rodzinny Rajd Rowerowy Skórzec - Jeruzal. Niestety znowu niedziela i znowu do pracy, w myśl zasady,  zapierniczam do roboty aby mieć kasę na głupoty 😉
 25 sierpnia to X Bieg Jacka. https://wposzukiwaniumotywacji2016tomekskora.blogspot.com/2019/08/x-bieg-jacka.html?m=1
Wtym roku postanowiłem dla uczczenia swojego 10 ucziału w tym biegu zabrać na trasę piątki, Olę Stańczuk. To był nasz drugi bieg. Pierwszy zaliczylismy dwa lata temu na troszkę krótszej trasie.
 Koniec sierpnia to jeszcze kilka odbiorów nakrętek w ramach akcji #10tondlaAmelki, natomiast na ostatnią sobotę sierpnia czekał już na mnie mocno naprężony grafik. Od godziny 10 razem z kilkoma osobami z GBSB braliśmy udział w II Siedleckim ploggingu który odbył się na terenach lasu Gołobórz.
O godz 14 jechałem już ze sprzętem do Kłódzia gdzie zostałem zaproszony do poprowadzenia pikniku rodzinnego. To był naprawdę ciekawy miesiąc.
 A co w treningach? Wszystko dobrze. Kilometrów przybywa, dobrze wykonanych treningów też. Zdrowie pozwala po malutku na coraz więcej  i być może uda  się przygotować niezłą formę na półmaraton Jata 2019 😉
 W sierpniu udało się przebiec 306 km i to jest chyba najintensywniejszy miesiąc od bardzo długiego czasu. Oby tak dalej.
W planach na wrzesień pomoc przy organizacji Ultramaratonu Nadbużańskiego oraz dużo biegania.