Wymyśliłem sobie, że będę wybierał sobie jakieś charakterystyczne miejsca i będę do nich biegał, jak najszybciej potrafię. Tablica Boroszków, uschnięta osika w przydrożnym rowie i kapliczka przy skręcie na Niwkę. Ta ostatnia wyjątkowo zapadła mi w pamięć. Kiedyś postanowiłem do niej dobiec w 7 minut (1.5 km) . Wyszedłem z domu, włączyłem stoper ( bo aplikacji i zegarka jeszcze wtedy nie miałem) i ruszyłem ile przysłowiowa fabryka dała. A wtedy dawała już sporo 😉 . Założony plan wykonałem jednak tak mnie zatkało, że do domu nie dałem rady wrócić. Dobrze że miałem telefon. Zadzwoniłem po żonę, aby po mnie przyjechała. Tak wyglądały moje pierwsze treningi.
Na jednej z edycji zimowych Biegów Górskich Bogdana Bali poznałem Pana Bogdana. Był początek roku 2015. To on powiedział, że moge biegać jeszcze szybciej i że może mi w tym pomóc. Był bardzo wyrozumiały do moich biegowych pomysłów, ale i bardzo wymagający co do treningów. To on wprowadził mnie na wysokie obroty. Biegałem bardzo dużo i coraz szybciej. Po roku systematycznych treningów na Orlen Maratonie w 2017 roku udało się po raz pierwszy złamać magiczną granicę 3 godzin. 2.57.56 było nie tylko spełnieniem marzeń, ale i zaostrzenia apetytu po wiecej. 2018 rok przyniósł życiówkę na 10 km - 35.41 i dwie w przeciągu dwóch miesięcy życiówki w półmaratonie: 1.18.47 w Warszawie i 1.18.42 w Hajnówce, gdzie zajęłem 3 miejsce open.
W czasie treningów z panem Bogdanem nie zabrakło też mocnych lekcji pokory. 3.00.36 i 3.00.27 pokazały mi, że wystarczy tylko sekunda straty na kilometrze i marzenia o złamaniu magicznej granicy 3 godzin mogą legnąć w gruzach.
Podczas okresu trenowania z panem Bogdanem biegałem naprawdę dużo. 300 km miesięcznie nie robiło na mnie wrażenia a miałem miesiące kiedy licznik wskazywał nawet 400. Na długich niedzielnych wybieganiach czesto towarzyszyła mi żona na rowerze.
W lipcu 2020 pobiegłem 2.58.37 w Crosowym maratonie w Końskich. Wypadek któremu uległem 20 lipca 2020 roku na ponad rok wyeliminował mnie z szybkiego biegania.
Na maratoński szlak wróciłem w 2021 roku w Łukowie. Tak po prostu na luzie pobiegłem 3.09 na maratonie upamiętniajacym pamięć biegowego kumpla Adama Burdacha i ten bieg pokazał mi, że istnieje cos takiego jak pamięć mięśniowa. W 2022 roku postanowiłem spróbować mojego pierwszego ( tak tego o którym opowiadałem wam w częsci drugiej ze strony biegowej dla kobiet 😉) planu treningowego, tak zupełnie na luzie i bez większych zobowiązań a celem był maraton Łódź. 2.57.36 może nie było szczytem moich marzeń, ale było i jest do tej pory moim najszybszym i najlepszym bieganiem na dystansie maratonu.
Jak wiecie w tym roku przy okazji 50 urodzin, świętowałem również swój 50 półmaraton. Chociaż chwilami myślę o tym, aby wrócić na maratońską trasę, to wspomnienia ile każdy z nich mnie kosztował wracają i jakoś mi się odechciewa 😉
Lubię biegać półmaratony. 21 km to dystans gdzie można pobiegać i długo i szybko 😉. Od jakiegoś czasu mimo upływu lat systematycznie biegam półmaratony w okolicach - 1.24 - 1.26 . To jest bieganie po 4 minuty kazdy kilometr. Lubię takie tempo i póki co świetnie sie z nim czuję.























































