piątek, 3 listopada 2023

43/52 Garwolin

 Garwolin po raz pierwszy odwiedziłem w 2010 roku przy okazji startu w biegu w Garwolinie. Od tamtej pory przez kilka lat starty w Garwolinie były moim obowiązkowym punktem startowym. 

Miasto leżące nad rzeką Wilgą dawniej  w ziemi czerskiej. Dokumenty podają iż prawa miejskie Garwolin uzyskał przed rokiem 1423 a dokument lokacyjny z 20 lipca  1423 roku prawdopodobnie tylko  potwierdzał nadanie praw miejskich. 

Znaczny wpływ na rozwój gospodarczy wywarły nadane miastu cotygodniowe targi i jarmarki. Na rzece Wildze pracowały dwa młyny. W II połowie XVI wieku miasto liczyło 260 domów, posiadało budynki użyteczności publicznej. Cechy rzemieślnicze skupiały 230 rzemieślników: głównie piwowarów (63), ale też szewców, piekarzy, krawców, kowali, ślusarzy, kuśnierzy, czapników, cieśli. Na przełomie XVI i XVII stulecia starostą garwolińskim był Jan Zamoyski, hetman wielki koronny. Ten doceniając wysoką jakość piwa garwolińskiego w 1583r. przeniósł słodownie i browar Garwolina do Zamościa. Na początku XVII w. na 262 rzemieślników w mieście było 160 piwowarów. Potop szwedzki w połowie XVII wieku spowodował w mieście ogromne zniszczenia, w wyniku których nastąpiła zapaść gospodarcza miasta na dwa stulecia. W 1660r. Garwolin liczył zaledwie 50 domów. W okresie rozbiorów miasto znalazło się najpierw w granicach zaboru austriackiego, a po 1815r. w zaborze rosyjskim. 

Biegając po Garwolinie trafiłem na fajnie przedstawioną historię miasta. 




Ciekawostką na pewno też może być młyn wodny nad Wilgą,



oraz oddalony o 2 km od centrum Dworek w Zawadach. Niestety niewiele na jego temat znalazłem w internetach.


https://garwolin.pl/historia/









42/52 Kotuń

 Kotuń to miejscowość Gminna w powiecie Siedleckim. W samej wsi oprócz zabytkowego dworca kolejowego, oraz stu letniego młyna na ulicy Kolejowej nie ma bardzo nic do oglądania. Z opowieści znajomych wiem że warte  obejrzenia jest  Muzeum Pożarnictwa w Kotuniu. Niestety ja do niego jeszcze nie trafiłem 😊 Pobliska okolica za to może stanowić już nie lada gratkę dla miłośników ciekawych terenów. Kilometr od stacji w kierunku południowym w lesie znajduje się obelisk upamiętniający miejsce koncentracji żołnierzy Akcji Burza. 



 Dwa kilometry dalej możemy podziwiać wspaniałe zachowany dworek potocznie zwany Reymontówką. Historia mówi że właścicielką tego dworu była wdowa po Władysławie Reymoncie. Dwór ponoć  zakupiła za pieniądze z Nagrody Nobla jaką ów pisarz dostał za powieść Chłopi.



Udając się na wschód od Reymontowki, po 2 kilometrowym spacerze dojdziemy do troszkę zaniedbanego ale bardzo uroczego dworku w Cisiu Zagrudziu. Dworek ten ma niesamowitą historię o której możecie poczytać tutaj :
http://www.dworypogranicza.pl/index.php/dwory/286-cisie-zagrudzie





Dla tych którzy mają ochotę na dłuższe podróże wokół Kotunia z całego serca  polecam Rezerwat Stawy Broszkowskie oraz jeden z najstarszych w naszej okolicy  drewniany kosciół w Żeliszewie Podkościelnym.

środa, 1 listopada 2023

41/52 Giżycko

 Ciężko opisać swoimi słowami miasto z tak bogatą historią, miasto którego początki sięgają XIII wieku, miasto które przez setki lat zmieniało nazwy kilkanaście razy. Wojny,  pożary, zabory i ta lokalizacja na pograniczu Prus i Polski sprawiają iż dzieje miasta są bardzo bogate.

Giżycko to jedno z najbardziej znanych mazurskich miast. To, że miasto jest tak bardzo znane sprawiają olbrzymi piękny port, olbrzmia jednostka wojskowa oraz jedna z największych twierdzy w Polsce -Twierdza Boyena.

Miasto leży pomiędzy  brzegami  jezior Niegocin i Kisajno. Prawa miejskie uzyskało w roku 1612 pod nazwą Lötzen. Nazwa Giżycko została nadana miastu dopiero po II wojnie światowej w 1946 roku.

Z zabytków na uwagę zasługują XVII wieczne skrzydło zamku krzyżackiego, które aktualnie zaadoptowane zostało pod hotel, wieża ciśnień z 1902 roku oraz wspomniana Twierdza Boyen która została zbudowana w latach 1844  - 1856   i odgrywała olbrzymie znaczenie strategiczne podczas I i II  wojny światowej.




Dzisiaj Giżycko nazywane jest stolicą żeglarstwa. Jest jednym z głównych portów na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich.

Na zakończenie troszkę więcej informacji o samej twierdzy.

Październik 2023

 Akcja Zbiórki Kasztanów pochłonęła mnie w  na amen na pierwszą połowę miesiąca. Wszystko zaczęło się spontanicznie od pytania mojego syna Maćka. - A tato to jeszcze chyba Kasztanów nie zbierał?  Ot, tak przejrzałem podesłany materiał. Po kilku dniach przedstawiłem pomysł zbiórki w biurze Fundacji. Okazało się że za 1 kg można uzyskać złotówkę a skup kasztanów znajduje się blisko Siedlec. W ciągu kilkudziesięciu minut gotowy był plakat a ja rozpoczęłem rozsyłanie informacji o zbiórce po szkołach i przedszkolach. Pierwsze dni były w miarę spokojne jednak okazało się że skup będzie prowadzony tylko do 18 października i do tego dnia wszystkie kasztany muszą zostać odebrane od zbierających. Akcję zakończyliśmy z wynikiem ponad 17 ton i 19 października z czystym sumieniem udałem się na zasłużony urlop. 


Jeszcze przed wyjazdem na szybko zaliczyłem bieganie po Kotuniu jako kolejną lokalizację a 13 października wspólnie z chłopakami ze Skórzec Biega wyruszyliśmy w rowerową podróż na Mazury. Pomysł na tą wyprawę pojawił się rok temu podczas grupowego wyjazdu. 235 kilometrową trasę pokonaliśmy w niespełna 14 godzin.

8 października wystartowałem po raz 3 w półmaratonie w Platerowie gdzie pobiegłem swój najlepszy półmaraton w tym sezonie.


11 października jako Kawaler Orderu Uśmiechu odwiedziłem Szkołę Podstawową w Rudzienku.

Po powrocie z urlopu stwierdziłem że fajnie by było troszkę się przewentylować, bo przecież od 3 tygodni nie pobiegałem nic szybkiego. W niedzielę 29 października rano wyruszyłem do Zabuża, aby wystartować w V Crossie Nadbużańskim.
Tego dnia musiałem uznać wyższość rywali i zadowolić się 4 miejscem, które dało mi ostatecznie zwycięstwo w kategorii wiekowej.

Miesiąc zakończyłem z przebiegnietymi 220 kilometrami oraz z 340 kilometrami spędzonymi na rowerku.

niedziela, 8 października 2023

40/52 Malbork

 Korzystając z wolnego weekendu w pracy mojej żony postanowiliśmy zaliczyć do mojego wyzwania coś z dalszych lokalizacji. Tym razem padło na Malbork, bo czas dojazdu pociągiem 4 godziny był naprawdę przyzwoity, bo nigdy w nim nie byliśmy, bo tak po cichu był po prostu w planach.


O krzyżackiej twierdzy w Malborku czytałem już dawno i mimo iż kilka razy obserwowałem ją z okna pociągu jadąc do Gdańska czy spowrotem to nigdy nie udało się tu zawitać.

Nocleg poza sezonem znalazłem bez problemu a nazwa Vis a vis zamku napawała optymizmem na fajną lokalizację. Nie zawiodłem się. Mimo iż do hoteliku musieliśmy iść prawie 2 km spacer ten był mega przyjemnością. Starówka, zamek i przejście kładką przez rzekę Nogat  dało nam wiele pozytywnych wrażeń. Od brzegu rzeki i zamku hotel dzieliła tylko droga a z okna i tarasu mieliśmy piękny widok na zamek.


Po zameldowaniu i zostawieniu bagaży, wyruszyliśmy na wieczorny spacer, bo niestety zmierzch zapada już troszkę szybciej.
Tym razem wyruszyliśmy świetnie oświetlonym nadbrzeżem w stronę miasta.

Dotarliśmy do zabytkowych budynków urzędu miasta, starostwa powiatowego oraz wieży ciśnień z początku XIX wieku.

Wracając wstąpiliśmy na kolację do cudownej restauracji o nazwie

Jednym z elementów mojego wyzwania 52/52 jest zostawienie w każdej odwiedzanej lokalizacji biegowego traka. Mimo iż kusiła mnie myśl aby w sobotę o 9 zaliczyć parkrun Malbork, zdecydowałem że na rozbieganie przed półmaratonem w Platerowie wystarczy mi spokojna piąteczka ze zwiedzaniem w tle. Biegając po Malborku znalazłem przepiekny kościólek z XII wieku,

oraz dowiedziałem się że w Malborku jest olbrzymia cukrownia. Zachwyt wzbudzić może nie tylko zamek. Warte zobaczenia są również tutejszy dworzec kolejowy oraz jednostka wojskowa w której ulokowana jest baza lotnictwa taktycznego.




Tym razem nie rozpisywałem się o samym zamku i skupiłem się na opisanie wyjazdu. Zrobiłem to ze względu na to że znalazłem fajny opis i na pewno nie zrobił bym tego lepiej 😊
Także polecając Malbork podsyłam ciekawy link oraz przesyłam kilka zdjęć z okolic zamku w Malborku 😊

wtorek, 3 października 2023

39/52 Konstancin-Jeziorna

 


Konstancin-Jeziorna powstał w 1969 roku z połączenia dwóch miast Sulimów - Konstancin i Jeziornej oraz po dołączeniu do nich kilku okicznych wsi.
Jedną z największych wizytówek miasta jest galeria handlowa utworzona w odrestaurowanych budynkach starej papierni. Sama papiernia powstała w Jeziornie już w 1775 roku i od samego początku była bardzo ważnym i charakterystycznym elementem miasteczka. Powstawał w niej papier do druku papierów wartościowych.



Konstancin natomiast  już  w dwudziestoleciu międzywojennym był reklamowany jako miejsce elit kultury i sztuki. To między innymi dlatego na przełomie XIX i XX wieku powstało tu wiele okazałych willi i rezydencji, których architektura zadziwia do dziś.



Jak sam się domyślam to zapewne dlatego że miasto zostało stworzone z dwóch, możemy dzisiaj podziwiać dwa barokowe kościoły z początku XIX wieku.
Kosciół pw.Św Józefa Oblubieńca NMP oraz kościoł pw. Wniebowzięcia NMP.



Będąc w Konstancinie - Jeziorna po prostu trzeba wygospodarować troszkę czasu na spacer po  tutejszym parku zdrojowym z olbrzymią tężnią solankową. 



poniedziałek, 2 października 2023

Wrzesień 2023

 


Z początkiem września  jako Fundacja Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci  rozpoczęliśmy drugą edycję akcji BITWA NA NAKRĘTKI.  Konkurs przeznaczony jest dla szkół I przedszkoli a jego celem jest zebranie jak największej ilości plastikowych nakrętek.  Z tej okazji odwiedziłem pod koniec miesiąca Siedlecką ESkę.  Wizyta w studiu była także okazją do nagrania zaproszenia na III Kotuński Bieg I Wyścig Rowerowy Niepodległości, który odbędzie się 12 listopada tego roku.


7 września tak zupełnie przypadkiem i na szybko odwiedziłem Mordy i tym samym  zaliczyłem 35 lokalizację w tym roku.
Tego samego dnia wieczorem wspólnie z chłopakami z GBSB byliśmy już w Nowym Sączu, aby nazajutrz móc wyruszyć z Krynicy Zdrój w niecodzienną górską podróż.  Naszym celem było 100 km po górskich szlakach aż do Rabki Zdrój.


Niesamowita wyprawa i wspaniałe chwile tak w skrócie można podsumować 3 dni spędzone na szlaku. Oczywiście jeszcze przed poniedziałkowym śniadaniem w towarzystwie Tomka H obleciałem Rabkę. Było to również szybkie zwiedzanie w biegu i zaliczenie kolejnej lokalizacji.


Zaraz po powrocie z gór udaliśmy się do Mielnika aby po raz kolejny wspierać organizację Ultramaratonu Nadbużańskiego.  Do dzisiaj nie wiem jak do tego doszło że udało się Konradowi namówić mnie na start na dystansie Chaziora czyli 40 kilometrów. Bolało i to bardzo szczególnie końcówka ale 5 miejsce open , 2 k kategorii wiekowej I wspaniały doping Skórzec Biega pozwolił zapomnieć o trudach tego biegu.

20 września razem z Grupą Biegaczy SKÓRZEC BIEGA I OSP NOWA Dąbrówka zorganizowaliśmy nasze lokalne sprzątanie świata. W wydarzeniu wzięło udział 20 osób.


21 września obchodzony był Miedzynarodowy Dzień Orderu Uśmiechu. Z tej okazji odwiedziłem kilka szkół.


22 września razem z ekipą wolontariuszy i pracowników Fundacji Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci wyjechaliśmy na wyjazd integracyjny do Jantaru. Ten wyjazd pozwolił na zaliczenie kolejnej lokalizacji, czyli Sopotu, przypomnienie sobie jak piękny jest Gdańsk, oraz zobaczenia po raz pierwszy przekopu mierzei wiślanej.


Zaraz po powrocie ruszyłem ze sprzedażą skórzeckich magnesików z których cały dochód chcę przekazać na wsparcie skórzeckich warsztatów terapii zajęciowej.
26 września razem z Aldonką wywieźliśmy na skup prawie dwie tony nakrętek.
Wrzesień zakończyłem szybkim bieganiem po Konstancin-Jeziorna jako 39 lokalizacji w tym roku.



Miesiąc kończę z przebiegnietymi 250 kilometrami.