sobota, 6 września 2025

Sierpień 2025

 Sierpień rozpoczęłem startem w sztafecie triathlonowej. Rywalizacja sztafet odbyła się podczas tegorocznej edycji Triathlonu Siedleckiego.  Start w tej imprezie był dla mnie nowym doświadczeniem a to że udało się zająć 2 miejsce wśród 7 sztafet, dało dużo radości.



W piątek 8 sierpnia odbyła się kolejna edycja Nocnych Sów. Cieszę się że to wydarzenie cieszy się coraz większym zainteresowaniem a największą nagrodą jest pytanie od uczestników,  kiedy znowu pójdziemy na wycieczkę?




15 sierpnia po raz 4 pobiegliśmy z sanktuarium Krzyża Świętego w Skórcu do Budzieszyna. Tym razem nową troszkę krótszą, ale bardziej chyba wymagającą trasą.O  To czy przypadła uczestkom do gustu zapytam przed kolejną edycją w przyszłym roku 😉



17 sierpnia zakończyłem urodzinową zbiórkę, którą w tym roku dedykowałem Tymek Kalata I jego walka o życie. Trudno mi w tej chwili powiedzieć ile dochodu przyniosła sama zbiórka urodzinowa, jednak podsumowując cały projekt Biegowy przyjaciel Tymka,  licytacje i urodzinową zbiórkę, mogę powiedzieć że na konto zbiórki trafiło ponad 12 tys złotych.


19 sierpnia wyruszyliśmy na najdłuższy jak dotąd trip rowerowy w moim życiu. Pomysł pokonania trasy Tatry- Morze podł rok temu podczas rowerowego wyjazdu nad morze. Wiedziałem że to będzie mega trudne przedsięwzięcie. Po 4 dniach jazdy dotarliśmy na obrzeża Gdańska a następnie do Mikoszewa i Jantaru gdzie zakończyliśmy podróż.  Łącznie przejechaliśmy 800 kilometrów .




Kolejne dni czyli ostatni tydzień sierpnia to już sprawy organizacyjne Twardej Skóry- wyścigu kolarskiego wokół powiatu siedleckiego. Znaczenie tras oraz dzień zawodów podczas którego miałem przyjemność poprowadzić tą największą chyba rowerową imprezę w naszym regionie. 




Zdj. SportSiedlce.pl 

Ostatni dzień sierpnia a zarazem wakacji spędziłem na biegu Jacka, który biegam nieprzerwanie od 16 lat. W tym roku po niespodziewanie dobrym biegu w półmaratonie udało się wskoczyć na 2 miejsce w kategorii wiekowej .



niedziela, 3 sierpnia 2025

Lipiec 2025

 Niezwykle rowerowy wyszedł mi tegoroczny lipiec. Oczywiście olbrzymie znaczenie co do tego mają przygotowanie do sierpniowej podróży rowerowej, oraz rywalizacja w grupie 😉  Ponad 1200 km udało się nakrecić co daje średnią dzienną prawie 40 km. 



Oczywiście oprócz jazdy rowerem udało się też troszkę pobiegać. 5 lipca wystartowałem w Półmaratonie Tradycji w Adamowie. Z czasem 1.24.38 zajęłem tam 3 miejsce open. 



26 lipca wziełem udział w biegu z Wisienką W tle. Na dystansie 5 km uzyskałem czas 18.33 co dało mi 4 miejsce open. Dla mnie był to olbrzymi sprawdzian tego co mogę pobiegać w czasie zwiększonego kilometrażu rowerowego. Jak się okazało wyszło naprawdę dobrze. 

Lipiec przyniósł dużo nowego. 

Dobrze odebrany przez osoby obserwujące #wposzukiwaniumotywacji filmik w którym opowiadam o Skórzeckich ławeczkach,  oraz uruchomienie urodzinowej zbiórki, którą tym razem chce dedykować Tymek Kalata I jego walka o życie. Oczywiście zapraszam was serdecznie do drobnych wpłat, bo jak zawsze liczy się każda złotówka 🥰


https://www.siepomaga.pl/biegowy-przyjaciel-tymka

Nie zbrakło też działań w Grupie Biegaczy SKÓRZEC BIEGA.  

13 lipca wspólnie z Kołem Gospodyń Wiejskich w Nowakach oraz Ochotnicza Straż Pożarna w Nowakach zorganizowaliśmy drugą edycję pikniku BIEGAJ I ĆWICZ W NOWAKACH, który tym razem rozwinęliśmy o kategorię open.


24 lipca uczciliśmy Akcję Burza przy obelisku w lesie w okolicach Kotunia.


Wracając na chwilę do rowerka chciałbym zaznaczyć że strasznie jestem dumny z Aldonki, która odważyła się siąść na rower Szosowy i ma za sobą pierwszą fajną jazdę 😉


piątek, 11 lipca 2025

Czerwiec 2025

 Czerwiec rozpoczęłem na nocnym przejeździe rowerowym w Siedlcach, który był rozpoczęcie zmagań w rywalizacji Aktywne Miasta o miano rowerowej stolicy Polski.  I mimo iż Siedlce uzyskały miano Rowerowej Stolicy Polski w swojej kategorii,  to niestety osobiście ten miesiąc zaliczam do niezbyt udanych w tej dziedzinie. Plany na porządne krecenie pokrzyżowało przeziębienie i inne problemy zdrowotne a moim największym zadaniem stało się dojście do siebie do szybko zbliżającego się rzeźniczka. 


5 czerwca w Gminnym ośrodku Kultury w Wiśniewie odbyło się zorganizowane przez klub Wiśniew biega I maszeruje spotkanie z moją osobą, na którym opowiadałem o swoim bieganiu i innych pasjach. 


7 czerwca odbył się w Siedlcach po raz drugi zlot składaków i rowerów z PRL-u.  Tym razem wystawiłem 3 na tym zlocie 3 rowery wigry a różowy,  zakupiony niedawno dla Aldonki zdobył wyróżnienie w kategorii mister WIGRY.


8 czerwca wzięłem udział w kolejnym etapie cyklu Powiatowa 13. Tym razem biegaliśmy w gminie Dębe Wielkie na znanej mi już z poprzedniej edycji trasie w Rudzie. Po dobrym biegu zameldowałem się na mecie 5 open I 2 w kategorii wiekowej M40. A świetne wyniki naszej grupy dały nam zwycięstwo w kategorii drużynowej. 


Minęło zaledwie 5 dni a uczestnicy Powiatowej 13 znowu się spotkali. Tym razem w Cegłowie na biegu Piątek Trzynastego. Ten bieg był dla mnie najszybszym w tym roku bo pobiegłem go ze że średnim tempem na 6 km 3.38. Mimo to zajęłem tam dopiero 8 miejsce open I 3 w kategorii wiekowej. 


15 czerwca w niedzielę wyruszyliśmy ze znajomymi i ich dziećmi na wycieczkę do Warszawy, której celem było zdobycie Korony Gór Warszawy.  Wszystko udało się zrealizować według planu a dzieci wróciły bardzo zadowolone.


17 czerwca we wtorek zorganizowaliśmy po raz 9 Bieg dla Przedszkolaków w  Przedszkolu słoneczko w Skórcu.  



18 czerwca w środę wyruszyliśmy z ekipą Skórzec BIEGA na podbój Bieszczad. Oprócz biegania planem na ten wyjazd było zdobyć Tarnicy do Korony Gór Polski. Rzeźniczek jak wiecie wyszedł mi też rewelacyjnie a jak ktoś nie wie jak to wyglądało to zapraszam do poprzedniego wpisu.


Czerwiec przyniósł też dużo innych działań. Zakończenie Akcji Nakrętkowej,  wyjazd z wolontariuszami z Hospicjum, oraz mnóstwo ciekawych licytacji dzięki którym napełniam wirtualną  puszkę wspierając zbiórkę dla Tymka Kalaty. Również w czerwcu wywiozłem na skup pierwszą turę telefonów zebranych podczas zbiórki dla hospicjum.  











poniedziałek, 23 czerwca 2025

Rzeźniczek 2025

 Pomysł na przebiegnięcie tegorocznego rzeźniczka pojawił się w grudniu ubiegłego roku, kiedy to św. Mikołaj szukał pomysłu na prezent a córka oznajmiła mi, że ona zapisała się i chce przebiec właśnie ten bieg. Do tych dwóch rzeczy doszła jeszcze trzecia - możliwość zaliczenia Tarnicę do Korony Gór Polski za jednym wyjazdem. Machnęłem ręką i powiedziałem - No dobra Mikołaju, niech będzie. Poproszę pakiet na Rzeźniczka.  Po drodze niby coś tam miałem zacząć trenować, ale średnio to wychodziło. Z pomocą przyszło parę fajnych startów, czyli np. Mińska piątka i Piętnastka no i drugie kółko Dębskiej Siódemki zrobione po starcie. W sumie nic takiego.  Myślę też  że w przygotowaniu pomogło troszkę  prawie 1000 kilometrów zrobione na rowerze w maju.

Już pod koniec stycznia zebraliśmy docelową ekipę na wspólny wyjazd. Ekipę której celem była Tarnica i przy okazji udział w jednym z biegów czerwcowego festiwalu biegu Rzeźnika. 

Jak zaplanowaliśmy tak przystąpiliśmy do realizacji planu.   Zdobycie Tarnicy, nie zrobiło na nas większego wrażenia. Poszło naprawdę miło i bez problemów. A odpoczynkowy dzień przed biegiem postanowiliśmy spędzić nad Soliną. Spacer po tamie i Sine wiry na powrocie do Cisnej może i nie były najlepszym pomysłem na przedstartowy dzień, ale skoro jesteśmy to się przejdziemy 😉

Nie bardzo martwiłem się sobą. Założyłem sobie że miejsce w pierwszej dwudziestce nie będzie obciachem, martwiłem się o córkę. Wiedziałem, że nie przygotowała się tak  jak potrzeba. Próby pogadania o zmianie dystansu kończyły się fiaskiem, ba, co tam, nawet do nich nie dochodziło, bo moja żona twierdziła, że nie trzeba poruszać tego tematu. 

Sam start to mega przygoda oczywiście. Przejazd kolejką, przejście na linnie startu no i wystrzał dubeltówki. Na pierwszym odcinku udało mi się policzyć, że biegnę tuż za pierwszą dziesiątką i tego postanowiłem się trzymać. Chyba brak rozgrzewki spowodował że biegło mi się źle. Stopy piekły, łydki ciągnęły tu i ówdzie pojawiały się kolejne bóle. Po około 4 kilometrach trasa wykręciła już na górskie ścieżki. Od czasu do czasu obejrzałem się do tyłu. Było luźno a przedemną w zasięgu wzroku 3 lub 4 zawodników. Po pierwszych sporych podbiegach przyszedł czas na wypłaszczenie . Pozycja utrzymana a samopoczucie co raz lepsze. Galaretki po mału się kończyły, no ale w zapasie dwa żele no i czekałem  na czekoladę na punkcie kontrolnym. Gdzieś jeszcze przed punktem minęłem chyba dwóch chłopaków, ale nadzieje na pierwszą 10 topniały, bo zawodnicy biegnący  przedemną, coraz częściej znikali mi z oczu. Nie mogłem sobie pozwolić na gościnę na punkcie. Szybki łyk wody, kawałek arbuza i dalej do góry. Dawaj Tomek !!! Usłyszałem tylko z tyłu. Myślę że była to cześć ekipy z Mińska Mazowieckiego, która również wędrowała na trasie, dopingując zawodników. Trasa po punkcie kontrolnym mocno pięła się w górę. Po kilkunastu minutach stwierdziłem że czas na żel. Tętno skoczyło ze 160 na 180 a do mnie dotarło, że chyba trochę przy fantazjowałem kupując sobie żel z cofeiną, bo nigdy takich nie jadłem. Na całe szczęście trasa złagodniała a ja wpadłem na świetny pomysł zatłumienia działań kofeiny kolejną dawką cukru z galaretek. Delikatny zbieg i troszkę spokojnego biegania ustabilizowały tętno na 160. Kilometry ubywały i nikt mnie nie mijał. Gdzieś na Jaśle chyba ktoś krzyknął że jestem 9. No skoro wreszcie ktoś chce pogadać to nie był bym sobą jak nie nawiązał bym kontaktu. No i zacząłem się spierać, że raczej nie, bo policzyłem i jestem gdzieś w okolicach 11 - 12 miejsca. Od 22 kilometra było już chyba z górki. Przeskakując przez powalony konar drewna poczułem delikatny skurcz w łydce, jednak nie był tak mocny, abym musiał się zatrzymywać. Spokojnie Tomasz.. nie szarżuj, masz prawie 50 lat, skakanie jak sarenka nie jest już dla ciebie - tłumaczyłem sobie bóle przedskurczowe, które po malutku dziubały łydki. Kolejni ludzie spotkani na trasie mocno dopingowali a byli też tacy którzy informowali że już całkiem blisko do mety. Ostatni zbieg, mostek i droga do mety .  Jeszcze obejrzałem się do tyłu... pusto a więc spokojnie. Żona i znajomi chyba nie do końca wierzyli że mogę tak szybko pojawić się na mecie, bo jak później przyznali, ledwo zdążyli 😉 Konferansjer pięknie przywitał mnie na mecie inforując, że właśnie na mecie pojawił się Tomek Skóra z czasem 2.43.52 zajmując 9 miejsce open I 1 lub drugie w kategorii m40. Jak się później okazało jako drugi na metę wbiegł również czterdziestolatek a że kategorie się nie dublują wylądowałem na najwyższym stopniu podium tego biegu w kategorii m40.


To był naprawdę piękny bieg. Dopełnieniem szczęścia były świetne wyniki klubowych koleżanek i kolegów a przede wszystkim to że córka pojawiła się na mecie cała i zdrowa pokonując barierę 6 godzin. Dobrze jest czasami nie ingerować w czyjeś  decyzje. Prawdopodobnie będzie to dla niej jedna z większych przygód życia a mi jej przykład pokazuje, że jak się bardzo czegoś chce to można to zrobić. Brawo Paulina. 


niedziela, 1 czerwca 2025

Maj 2025

 Maj rozpoczęłem udziałem w Latowickim biegu po Flagę,  który był dla mnie kolejnym etapem do zaliczenia cyklu Powiatowa 13. Tego dnia bardzo mocna stawka zawodników z czołówki biegu pokazała moc a moje 7 miejsce open przy średnim tempie 3.42 na ponad pięcio kilometrowej i bardzo trudnej trasie pokazuje tylko i wyłącznie jak mocno trzeba było pobiec aby zająć miejsce w pierwszej siódemce 😉


Kolejny start miałem już 3 maja w Seroczynie.  Na dużo krótszym dystansie i przy mniejszej konkurencji ( co nie znaczy że jej nie było, bo na prowadzenie wyszedłem dopiero po kilometrze) udało się wywalczyć 1 miejsce open.



A jako że majówkę spędzałem w domu, 4 maja również wyskoczyłem na bieg. Tym razem do Mińska Mazowieckiego.  Bieg charytatywny w Parku Drenałowiczow miał być tylko spontanicznym wypadem biegowo rowerowym, bo powrót z Mińska zaplanowałem rowerem, jednak  niespodziewanie i tutaj udało się wybiegać miejsce na podium.


10 maja po raz drugi poprowadziłem jako konferansjer  łosicką Dychę z Kopyta a w niedzielę 11 maja zaliczyłem kolejny, 4 start w maju. Tym razem w roli pacemakera poprowadziłem zawodników na czas 45 minut podczas 4 edycji Akademickiej Dychy. 

Kolejny weekend spędziliśmy na górskim szlaku zdobywając kolejne szczyty do wyzwania Korony Gór Polski.  Mimo iż plany bardzo pokrzyżowała nam pogoda, udało się zaliczyć aż 4 szczyty w poszczególnych pasmach górskich. 




Czwarty weekend maja rozpoczęłem piątkowym startem w miejscowości Marianka obok Mińska Mazowieckiego.  Odbył się tam Błękitny Bieg, który  był 7 etapem wspomnianej wcześniej Powiatowej 13. Tym razem również udało się wskoczyć na 3 miejsce na podium. 


W sobotę 24 maja z Grupą znajomych wystartwalismy w drugiej edycji szosowego wyścigu rowerowego wokół gminy Zbuczyn- Jadziem Miśki. 


Niedziela to Kolejny start w Mińsku Mazowieckim.  Miała być Mazowiecka Piątka jako pacemaker na 20 minut, jednak wszystko ułożyło się tak że udało się pobiec jeszcze piętnastkę w bardzo przyzwoitym czasie.



Miesiąc kończę z przebiegnietymi 250 kilometrami i prawie tysiącem na rowerze 😉

Tak... prawie tysiącem 😉

niedziela, 4 maja 2025

Kwiecień 2025

 Najważniejszym startem kwietnia był udział w trzydniowej imprezie biegowej o nazwie Siedlecki Maraton na Raty.  Impreza która powróciła do kalendarza siedleckich imprez biegowych po kilku latach nieobecności została pozytywnie odebrana przez uczestników, którzy mieli do wyboru pokonanie dystansu półmaratonu lub maratonu w trzech etapach. Każdy etap był rozgrywany w innym miejscu więc raczej nie można było narzekać na monotonnię tras. Pierwszy etap piątkowy - wieczorny odbył się na alejkach siedleckiego Parku, drugi na dobrze znanych wszystkim siedleckim biegaczom trasach lasu na Sekule. Podczas ostatniego etapu w niedzielę kręciliśmy kółka wokół siedleckiego zalewu.  Start ten przyniósł mi dużo radości. Nie spodziewałem się że mogę aż tak szybko biegać trzy dni po kolei. 2 miejsce open było też najlepszym zajętym w kwietniowych biegach.


13 kwietnia w Mrozach odbył się ekobieg Zawilca, który był 4 etapem Powiatowej 13. Tutaj również po bardzo mocnym biegu (średnia prędkość na 6 km -3.40) zajęłem 5 miejsce open I drugie w kategorii wiekowej. 


25 kwietnia w piątek pomogłem w organizacji pikniku i biegu Charytatywnego na rzecz Tymka Kalaty w Grali Dąbrowiźnie. 

26 kwietnia na zaproszenie Marty Muszyńskiej, miałem przyjemność poprowadzić jako konferansjer, pierwszą edycję Biegu w Zielone w Międzyrzecu Podlaskim. Dzięki temu zaproszeniu udało się zdobyć kolejne cenne doświadczenia w zakresie prowadzenia imprez sportowych. 


Po bardzo słabym w zakresie zbiórki nakrętek początku roku w kwietniu na skup trafiło prawie 3 tony plastiku. Całość dochodu z ich sprzedaży trafiła na konto Fundacja Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci.