poniedziałek, 23 czerwca 2025

Rzeźniczek 2025

 Pomysł na przebiegnięcie tegorocznego rzeźniczka pojawił się w grudniu ubiegłego roku, kiedy to św. Mikołaj szukał pomysłu na prezent a córka oznajmiła mi, że ona zapisała się i chce przebiec właśnie ten bieg. Do tych dwóch rzeczy doszła jeszcze trzecia - możliwość zaliczenia Tarnicę do Korony Gór Polski za jednym wyjazdem. Machnęłem ręką i powiedziałem - No dobra Mikołaju, niech będzie. Poproszę pakiet na Rzeźniczka.  Po drodze niby coś tam miałem zacząć trenować, ale średnio to wychodziło. Z pomocą przyszło parę fajnych startów, czyli np. Mińska piątka i Piętnastka no i drugie kółko Dębskiej Siódemki zrobione po starcie. W sumie nic takiego.  Myślę też  że w przygotowaniu pomogło troszkę  prawie 1000 kilometrów zrobione na rowerze w maju.

Już pod koniec stycznia zebraliśmy docelową ekipę na wspólny wyjazd. Ekipę której celem była Tarnica i przy okazji udział w jednym z biegów czerwcowego festiwalu biegu Rzeźnika. 

Jak zaplanowaliśmy tak przystąpiliśmy do realizacji planu.   Zdobycie Tarnicy, nie zrobiło na nas większego wrażenia. Poszło naprawdę miło i bez problemów. A odpoczynkowy dzień przed biegiem postanowiliśmy spędzić nad Soliną. Spacer po tamie i Sine wiry na powrocie do Cisnej może i nie były najlepszym pomysłem na przedstartowy dzień, ale skoro jesteśmy to się przejdziemy 😉

Nie bardzo martwiłem się sobą. Założyłem sobie że miejsce w pierwszej dwudziestce nie będzie obciachem, martwiłem się o córkę. Wiedziałem, że nie przygotowała się tak  jak potrzeba. Próby pogadania o zmianie dystansu kończyły się fiaskiem, ba, co tam, nawet do nich nie dochodziło, bo moja żona twierdziła, że nie trzeba poruszać tego tematu. 

Sam start to mega przygoda oczywiście. Przejazd kolejką, przejście na linnie startu no i wystrzał dubeltówki. Na pierwszym odcinku udało mi się policzyć, że biegnę tuż za pierwszą dziesiątką i tego postanowiłem się trzymać. Chyba brak rozgrzewki spowodował że biegło mi się źle. Stopy piekły, łydki ciągnęły tu i ówdzie pojawiały się kolejne bóle. Po około 4 kilometrach trasa wykręciła już na górskie ścieżki. Od czasu do czasu obejrzałem się do tyłu. Było luźno a przedemną w zasięgu wzroku 3 lub 4 zawodników. Po pierwszych sporych podbiegach przyszedł czas na wypłaszczenie . Pozycja utrzymana a samopoczucie co raz lepsze. Galaretki po mału się kończyły, no ale w zapasie dwa żele no i czekałem  na czekoladę na punkcie kontrolnym. Gdzieś jeszcze przed punktem minęłem chyba dwóch chłopaków, ale nadzieje na pierwszą 10 topniały, bo zawodnicy biegnący  przedemną, coraz częściej znikali mi z oczu. Nie mogłem sobie pozwolić na gościnę na punkcie. Szybki łyk wody, kawałek arbuza i dalej do góry. Dawaj Tomek !!! Usłyszałem tylko z tyłu. Myślę że była to cześć ekipy z Mińska Mazowieckiego, która również wędrowała na trasie, dopingując zawodników. Trasa po punkcie kontrolnym mocno pięła się w górę. Po kilkunastu minutach stwierdziłem że czas na żel. Tętno skoczyło ze 160 na 180 a do mnie dotarło, że chyba trochę przy fantazjowałem kupując sobie żel z cofeiną, bo nigdy takich nie jadłem. Na całe szczęście trasa złagodniała a ja wpadłem na świetny pomysł zatłumienia działań kofeiny kolejną dawką cukru z galaretek. Delikatny zbieg i troszkę spokojnego biegania ustabilizowały tętno na 160. Kilometry ubywały i nikt mnie nie mijał. Gdzieś na Jaśle chyba ktoś krzyknął że jestem 9. No skoro wreszcie ktoś chce pogadać to nie był bym sobą jak nie nawiązał bym kontaktu. No i zacząłem się spierać, że raczej nie, bo policzyłem i jestem gdzieś w okolicach 11 - 12 miejsca. Od 22 kilometra było już chyba z górki. Przeskakując przez powalony konar drewna poczułem delikatny skurcz w łydce, jednak nie był tak mocny, abym musiał się zatrzymywać. Spokojnie Tomasz.. nie szarżuj, masz prawie 50 lat, skakanie jak sarenka nie jest już dla ciebie - tłumaczyłem sobie bóle przedskurczowe, które po malutku dziubały łydki. Kolejni ludzie spotkani na trasie mocno dopingowali a byli też tacy którzy informowali że już całkiem blisko do mety. Ostatni zbieg, mostek i droga do mety .  Jeszcze obejrzałem się do tyłu... pusto a więc spokojnie. Żona i znajomi chyba nie do końca wierzyli że mogę tak szybko pojawić się na mecie, bo jak później przyznali, ledwo zdążyli 😉 Konferansjer pięknie przywitał mnie na mecie inforując, że właśnie na mecie pojawił się Tomek Skóra z czasem 2.43.52 zajmując 9 miejsce open I 1 lub drugie w kategorii m40. Jak się później okazało jako drugi na metę wbiegł również czterdziestolatek a że kategorie się nie dublują wylądowałem na najwyższym stopniu podium tego biegu w kategorii m40.


To był naprawdę piękny bieg. Dopełnieniem szczęścia były świetne wyniki klubowych koleżanek i kolegów a przede wszystkim to że córka pojawiła się na mecie cała i zdrowa pokonując barierę 6 godzin. Dobrze jest czasami nie ingerować w czyjeś  decyzje. Prawdopodobnie będzie to dla niej jedna z większych przygód życia a mi jej przykład pokazuje, że jak się bardzo czegoś chce to można to zrobić. Brawo Paulina. 


niedziela, 1 czerwca 2025

Maj 2025

 Maj rozpoczęłem udziałem w Latowickim biegu po Flagę,  który był dla mnie kolejnym etapem do zaliczenia cyklu Powiatowa 13. Tego dnia bardzo mocna stawka zawodników z czołówki biegu pokazała moc a moje 7 miejsce open przy średnim tempie 3.42 na ponad pięcio kilometrowej i bardzo trudnej trasie pokazuje tylko i wyłącznie jak mocno trzeba było pobiec aby zająć miejsce w pierwszej siódemce 😉


Kolejny start miałem już 3 maja w Seroczynie.  Na dużo krótszym dystansie i przy mniejszej konkurencji ( co nie znaczy że jej nie było, bo na prowadzenie wyszedłem dopiero po kilometrze) udało się wywalczyć 1 miejsce open.



A jako że majówkę spędzałem w domu, 4 maja również wyskoczyłem na bieg. Tym razem do Mińska Mazowieckiego.  Bieg charytatywny w Parku Drenałowiczow miał być tylko spontanicznym wypadem biegowo rowerowym, bo powrót z Mińska zaplanowałem rowerem, jednak  niespodziewanie i tutaj udało się wybiegać miejsce na podium.


10 maja po raz drugi poprowadziłem jako konferansjer  łosicką Dychę z Kopyta a w niedzielę 11 maja zaliczyłem kolejny, 4 start w maju. Tym razem w roli pacemakera poprowadziłem zawodników na czas 45 minut podczas 4 edycji Akademickiej Dychy. 

Kolejny weekend spędziliśmy na górskim szlaku zdobywając kolejne szczyty do wyzwania Korony Gór Polski.  Mimo iż plany bardzo pokrzyżowała nam pogoda, udało się zaliczyć aż 4 szczyty w poszczególnych pasmach górskich. 




Czwarty weekend maja rozpoczęłem piątkowym startem w miejscowości Marianka obok Mińska Mazowieckiego.  Odbył się tam Błękitny Bieg, który  był 7 etapem wspomnianej wcześniej Powiatowej 13. Tym razem również udało się wskoczyć na 3 miejsce na podium. 


W sobotę 24 maja z Grupą znajomych wystartwalismy w drugiej edycji szosowego wyścigu rowerowego wokół gminy Zbuczyn- Jadziem Miśki. 


Niedziela to Kolejny start w Mińsku Mazowieckim.  Miała być Mazowiecka Piątka jako pacemaker na 20 minut, jednak wszystko ułożyło się tak że udało się pobiec jeszcze piętnastkę w bardzo przyzwoitym czasie.



Miesiąc kończę z przebiegnietymi 250 kilometrami i prawie tysiącem na rowerze 😉

Tak... prawie tysiącem 😉

niedziela, 4 maja 2025

Kwiecień 2025

 Najważniejszym startem kwietnia był udział w trzydniowej imprezie biegowej o nazwie Siedlecki Maraton na Raty.  Impreza która powróciła do kalendarza siedleckich imprez biegowych po kilku latach nieobecności została pozytywnie odebrana przez uczestników, którzy mieli do wyboru pokonanie dystansu półmaratonu lub maratonu w trzech etapach. Każdy etap był rozgrywany w innym miejscu więc raczej nie można było narzekać na monotonnię tras. Pierwszy etap piątkowy - wieczorny odbył się na alejkach siedleckiego Parku, drugi na dobrze znanych wszystkim siedleckim biegaczom trasach lasu na Sekule. Podczas ostatniego etapu w niedzielę kręciliśmy kółka wokół siedleckiego zalewu.  Start ten przyniósł mi dużo radości. Nie spodziewałem się że mogę aż tak szybko biegać trzy dni po kolei. 2 miejsce open było też najlepszym zajętym w kwietniowych biegach.


13 kwietnia w Mrozach odbył się ekobieg Zawilca, który był 4 etapem Powiatowej 13. Tutaj również po bardzo mocnym biegu (średnia prędkość na 6 km -3.40) zajęłem 5 miejsce open I drugie w kategorii wiekowej. 


25 kwietnia w piątek pomogłem w organizacji pikniku i biegu Charytatywnego na rzecz Tymka Kalaty w Grali Dąbrowiźnie. 

26 kwietnia na zaproszenie Marty Muszyńskiej, miałem przyjemność poprowadzić jako konferansjer, pierwszą edycję Biegu w Zielone w Międzyrzecu Podlaskim. Dzięki temu zaproszeniu udało się zdobyć kolejne cenne doświadczenia w zakresie prowadzenia imprez sportowych. 


Po bardzo słabym w zakresie zbiórki nakrętek początku roku w kwietniu na skup trafiło prawie 3 tony plastiku. Całość dochodu z ich sprzedaży trafiła na konto Fundacja Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci. 


niedziela, 6 kwietnia 2025

Marzec 2025

 Bardzo biegowy marzec przydażył mi się w tym roku. Miesiąc w którym zrobiłem 240 km rozpoczęłem udziałem w Biegu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Sikorach a zakończyłem biegową wycieczką wzdłuż Rzeki Muchawka i robieniem trasy pod Bieg w Grali-Dąbrowiźnie. 

1 marca w miejscowości Sikory odbył się po raz drugi bieg Żołnierzy Wyklętych. Dzięki miłej współpracy z organizatorami wydarzenia, po raz drugi na tym biegu była przeprowadzona zbiórka na rzecz Fundacja Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci.  W zamian pomogłem paniom przygotować poszczególne trasy oraz przeprowadzić poszczególne biegi.  Po raz drugi udało się również wystartować i wygrać w tym biegu.



8 marca w sobotę w Siennicy odbył się bieg z okazji dnia Kobiet, który zainaugurował start tegorocznej Powiatowej 13. Po naprawdę fajnej rywalizacji udało się tego dnia wywalczyć 3 miejsce open. 



Niedziela to również bieg z okazji Dnia kobiet, ale tym razem to my byliśmy organizatorami.  Bieg udało się zorientować dzięki współpracy z Dworem Mościbrody przy wsparciu męskiej części Grupy Biegaczy SKÓRZEC BIEGA. Tego dnia w Mościbrodach wspólnie z biegaczami świętowaliśmy 11 rocznicę powstania Grupy Biegaczy SKÓRZEC BIEGA.




Kolejny weekend to start w Sulejówku, który był  drugim etapem wspomnianej Powiatowej 13. Tutaj nie nastawiałem się na jakiś wyjątkowy wynik, jednak los postanowił inaczej i po raz trzeci w marcu wywalczyłem miejsce na podium, tym razem 2. Niestety obowiązki związane z organizacją Rowerowej Drogi Krzyżowej nie pozwoliły cieszyć się że stania na podium a nagrodę za mnie odebrał klubowy kolega Łukasz.





21 marca w Skórcu odbyła się po raz trzeci Skórzecka Ekstremalna Droga Krzyżowa. Po raz kolejny przygotowałem trasę tego wydarzenia, która w tym roku miała 20 kilometrów. 



W niedzielę 23 marca sporą ekipą udaliśmy się do Mińska Mazowieckiego na bieg z okazji Powitania Wiosny, który był 3 etapem Powiatowej 13. Tutaj już nie było podium, ale bardzo  ucieszył mnie fakt że na podium była sama młodzież.



Ostatni weekend marca przeznaczyłem na biegową wyprawę, która bardzo długo chodziła mi po głowie, mianowicie Bieg wzdłuż rzeki Muchawka.  Jako że nie wiedziałem czego oczekiwać  - wiedziałem tylko że długość rzeki to około 32 - 34 km - postanowiłem trasę podzielić na dwa dni. W sobotę pokonałem dystans 20 kilometrów - od źródła rzeki do mostu na Sekule. W niedzielę przebiegłem około 11 kilometrów jednak ten etap był dużo trudniejszy. Dzikość naszej Muchawki po prostu mnie zaskoczyła i wielokrotnie musiałem przedzierać się przez zarośla, obiegać rozlewiska a i często brodzić w wodzie. Może nie do kolan jak to było kiedyś na Świdnicy ale buty i nogi przez te dwa dni poczuły co to znaczy prawdziwy Trail. Bieg postanowiłem połączyć z wydarzeniem Biegowy przyjaciel Tymka na którym zbieram pieniążki dla walczącego z chorobą Tymka Kalaty. 








czwartek, 13 marca 2025

Luty 2025

 Drugi miesiąc tego roku za nami. Piękna pogoda jak na tą porę roku sprawiła że i fajnie się Biega a i rowerkiem już troszkę pojeżdżone.

Początek lutego w tym roku to ferie zimowe więc nie wiele się działo. Z ich końcem ruszyliśmy z Fundacja Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci z nową akcją. Tym razem zapraszamy wszystkich do zbiórki zużytych telefonów komórkowych. Akcja uzyskała już pozytywny odbiór a jej zakończenie planujemy wspólnie z zakończeniem akcji BITWA NA NAKRĘTKI. 


15 lutego wystartowałem w Stoczku Łukowskim na dwudziestej piątej edycji biegu @Grzmią Pod Stoczkiem Armaty. W tym roku czas 37.30 pozwolił na zajęcie 6 miejsca open a zarazem 3 w kategorii m40.


16 lutego w niedzielę po raz drugi wspólnie z Gminny Ośrodek Kultury w Wiśniewie zorganizowaliśmy Walentynkowy Charytatywny Koncert, który po raz kolejny został świetnie odebrany.


22 lutego wystartowałem w zimowej edycji Gorce Ultra-Trail na dystansie 24 kilometrów. 





środa, 5 lutego 2025

STYCZEŃ 2025

 Nowy Rok rozpoczęłem podsumowaniem poprzedniego, które miało wzięcie a wpis przeczytało ponad 150 osób. Rozpoczęłem go również przygotowaniami do Noworocznego Charytatywnego Marszobiegu Grupy Biegaczy Skórzec Biega, który w tym roku odbył się w Dąbrówce Stanach.  Tym razem przygotowaliśmy  siedmio kilometrową trasę dla uczestników biegu, marszu I NW oraz dwudziesto kilometrową trasę rajdu rowerowego MTB. Świetna frekwencja i olbrzymie zainteresowanie imprezą sprawiły, że  całość zbiórki, którą w tym roku zdecydowaliśmy się przekazać na konto Siedleckiego stowarzyszenia  na rzecz osób z zespołem Downa ,, Zawsze Razem '' zamknęliśmy kwotą 15 tys złotych.




W sobotę  11 stycznia odbył się 4 etap a w sobotę 25 stycznia piąty etap cyklu zimowych biegów górskich Bogdana Bali.  Mimo iż wstępnie nie planowałem uczestnictwa w całym cyklu tak po udziale w trzecim etapie postanowiłem że spróbuję zaliczyć kolejne dwa. Z kompletem 4 zwycięstw tym razem na dystansie 10  kilometrów, zwyciężyłem cały tegoroczny  cykl.




26 stycznia po raz drugi z Siefleckimi Morsami zorganizowaliśmy Siedlecki Bieg dla WOŚP wokół Siedleckiego Zalewu.   


Tego dnia zupełnie spontanicznie odwiedziliśmy jeszcze Mrozy, aby tam przebiec symboliczne 5 km beż  rywalizacji w tutejszym biegu po Światełko, który był również częścią Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

czwartek, 9 stycznia 2025

Podsumowanie 2024

To już ósme podsumowanie roku jakie piszę. Dziwny był ten mijający czas. Zabrakło w nim kilku  cyklicznych przedsięwzięć do których organizacji się przyczyniałem. Nie zniechęciło mnie to jednak do tworzenia nowych i powrotu do tych starych. Rok nieprzewidywalny, który rozpoczął się od poważnej awarii samochodu a co się z tym wiąże sporego wydatku. Rok, który  przyniósł wiele miłych niespodzianek nie tylko w bieganiu. Rok niezwykle ciekawy. 

Zapraszam na podsumowanie roku 2024.

Styczeń to tradycyjnie już Noworoczny Charytatywny Marszobieg GBSB. Po raz kolejny zorganizowaliśmy go wspólnie z OSP Nowa Dąbrówka i Gminą Kotuń. Po raz trzeci wsparliśmy leczenie I rehabilitację Lenki Rybak z Nowej Dąbrówki.  W ostatni weekend na zaproszenie siedleckich morsów wspólnie z Grupą Biegaczy SKÓRZEC BIEGA zorganizowaliśmy  I Siedlecki Bieg dla WOŚP. 


Pierwsza sobota lutego była bardzo pracowita. Rano finałowy bieg zimowego cyklu biegów BGBB  a wieczorem dwie niesamowite imprezy. Siedlecka  Gala mistrzów sportu gdzie odebrałem wyróżnienie za pracę społeczną i impreza z okazji 10 - lecia Grupy Biegaczy SKÓRZEC BIEGA.  Do  cyklu niezapomnianych imprez mogę też śmiało dopisać Walentynkowy Charytatywny Koncert w Wiśniewie, gdzie zbieraliśmy fundusze na Fundację Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci.
Luty zakończyłem startem w Wiązownej na dystansie 5 km gdzie poprawiłem swój rekord życiowy na tym dystansie z 17.40 na 17.28. 


Marzec też rozpocząłem bieganiem i pomaganiem. O pomoc w organizacji biegu pamięci Tropem Wilczym poprosiły mnie panie z Koła Gospodyń Wiejskich w Sikorach i to ona zaproponowały że przy tej okazji zrobią zbiórkę dla Hospicjum Dziecięcego. Tydzień po tym biegu sporą grupą wyjechaliśmy  w Góry Świętokrzyskie, gdzie zorganizowaliśmy sobie 20 - sto kilometrową wyprawę czerwonym szlakiem turystycznym zdobywając Łysicę i odwiedzając Święty Krzyż. Ta wyprawa była dla mnie i dla Aldonki początkiem przygody z Koroną Gór Polski. Kolejny marcowy weekend to dwa biegi które rozpoczęły cykl Powiatowa Ósemka.  W sobotę odwiedziliśmy Siennicę a w niedzielę pobiegliśmy na powitanie wiosny w Mińsku Mazowieckim. 
Kolejny start w marcu to półmaraton Warszawski.  Tutaj znowu charytatywnie. Zbiórka na Fundację WCZEŚNIAK RODZICE-RODZICOM dała mi możliwość startu a aby podkręcić zbiórkę zaproponowałem znajomym że przebiegnę trasę tego biegu w garniturze. 


W Pierwszy weekend kwietnia wybraliśmy się z Aldonką do Bielska- Białej, skąd ruszyliśmy na zdobywanie kolejnych dwóch szczytów KGP. Weekend w górach był piękną przygodą tylko we dwoje a naszym łupem padły Skrzyczne I Czupel. 20 kwietnia w Mrozach odbył się 3 etap Powiatowej Ósemki - Bieg Zawilca. Kwiecień zakończyliśmy Pierwszomajowym biegiem i wyścigiem kolarskim o puchar Wójta Gminy Kotuń. 


1 Maj to 4 etap Powiatowej Ósemki, mianowicie Bieg Po Flagę w Latowiczu. Zaraz po nim wyjechaliśmy na cudowną majówkę do Ani i Leszka. 11 maja na zaproszenie znajomych z Łosic, miałem przyjemność poprowadzić 1 edycję Łosickiego biegu Dycha z Kopyta a tydzień później wystartowałem w Akademickiej  Dyszce jako pacemaker, prowadząc zawodników na czas 40.00. W sobotę 25 maja wystartowałem w Biegu Almette Doliną Liwca zajmując 1 miejsce a w niedzielę poprawiłem piekielnie gorącym startem w Mińsku Mazowieckim na dystansie 5 km. 


Czerwiec rozpocząłem Nocną Wyprawą dla rodziców i dzieci - Nocne Sowy. W niedzielę 9 czerwca wystartowałem w biegu na 10 km w Białej Podlaskiej  16 czerwca zaliczyłem Kolejny etap Powiatowej Ósemki startujac w Biegu w Dębe Wielkie. 22 czerwca odbył się w Siedlcach zlot składaków a jako że od jakiegoś czasu jestem właścicielem 3 rowerów WIGRY nie było innej opcji jak uczestnictwo w tej imprezie. 


Jako że NOCNE SOWY bardzo przypadły do gustu wielu osobom, zostałem poproszony o zorganizowanie wakacyjnej wersji tego wydarzenia. Wakacyjna wyprawa odbyła się na innej trasie I tak jak poprzednia zakończyła się wspólnym ogniskiem i wręczeniem certyfikatów udziału. Lipiec to również wspaniałą impreza biegowa dla dzieci - BIEGAJ I ĆWICZ W NOWAKACH.  Imprezę tą przygotowaliśmy wspólnie z KGW w Nowakach a prawie setka startujących dzieci w 5 kategoriach wiekowych była dla wszystkich wielkim, miłym zaskoczeniem.
W dniach 12 - 13 lipca po raz drugi w tym roku odwiedziłem Mazury. Powodem tego wyjazdu była rowerowa wyprawa szlakiem Mazurskiej Pętli Rowerowej. 340 km zrobione w dwa dni było dla mnie Leszka i Romana przygotowaniem do rowerowego wyjazdu nad morze, który przewidzieliśmy na początek sierpnia. Ostatni tydzień lipca spędziłem w Jantarze na wakacyjnym wyjeździe rodzin hospicyjnych. 


I tak jak było zaplanowane 1 sierpnia ruszyliśmy w największą podróż rowerową tego roku. Po prawie  30 godzinach jazdy dojechaliśmy do Gdańska, gdzie wsiedliśmy na prom, którym dopłynęliśmy na Hel. 
15 sierpnia odbył się II Bieg Spod Ławeczki w Jeruzalu, który chyba stał się. Moim obowiązkowym punktem tego miesiąca. Trzy dni później pobiegliśmy po raz czwarty biegową pielgrzymką z sanktuarium Krzyża Świętego w Skórcu do Matki Bożej Budziszyńskiej. 20 sierpnia zakończyłem urodzinową zbiórkę złotówek. W tym roku zebrałem 2 tys. złotych. Sierpień to już tradycyjnie Bieg Jacka w którym miałem przyjemność uczestniczyć po raz 15. Ostatnie dni sierpnia spędziłem na znaczeniu tras do wyścigu rowerowego Twarda Skóra. 3 edycja tej imprezy odbyła się w tym roku w Wodyniach. 


Wrzesień przyniósł kolejne starty w biegach na których jeszcze nigdy nie byłem i dwa zupełnie nowe wydarzenia.
7 września wystartowałem w najdłuższym w tym roku biegu.  Wyjazd na Bieg Szlakiem Pieprzowym w Sandomierzu był mega przygodą a 2 miejsce open niesamowitą niespodzianką. Tydzień później w piątek 13 wystartowałem w Cegłowie na kolejnej edycji nocnego biegu Piątek Trzynastego zajmując 3 miejsce open. Tydzień później wystartowałem w biegu Ryczerza Okunia w Okuniewie i tutaj również zawitałem na trzecim stopniu podium. Oba te biegi były ostatnimi w cyklu Powiatowa Ósemka. 
15 września wspierając organizację Sportowej - Charytatywnej niedzieli w Kołodziążu zorganizowaliśmy Bieg na terenach Rezerwatu  przyrody Dąbrowy Seroczyńskie. Organizatorami imprezy była Fundacja Le Natiga I Klub Współczesnych Kobiet w Kołodziążu a pieniądze zbierane tego dnia były przeznaczone na leczenie I rehabilitację Natalki Kluska podopiecznej Fundacji Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci. 
20 września natomiast, również w piątek obył  się wieczorny przejazd na czymkolwiek ulicami Gołąbka. Przejazd był zorganizowany z okazji zakończenia lata. 


Październik to start w półmaratonie w Platerowie, który był zakończeniem zmagań w Grand Prix Traktu Brzeskiego, oraz oficjalne zakończenie wspomnianej wcześniej Powiatowej Ósemki. Półmaraton po naprawdę fajnym biegu ukończyłem na 3 miejscu open, Grand Prix Traktu Brzeskiego na 3 w kategorii wiekowej a  Powiatową Ósemkę po zaliczeniu wszystkich ośmiu biegów - na drugim. Październik zakończyliśmy z żoną urlopowym wyjazdem w góry. Tym razem do kolekcji KGP dorzuciliśmy 7 szczytów : Lackową,  Radziejową, Wysoką, Mogielicę, Babią Górę, Turbacz i Lubomir. 


Listopad to oczywiście biegi Niepodległości. Tym razem po pięciu latach przerwy wróciliśmy do organizacji Skórzeckiego Biegu Niepodległości i odbył się on 10 listopada. A jako że z przyczyn organizacyjnych nie mogłem w nim wystartować, postanowiłem  11 listopada odwiedzić Bieg w Wiśniewie, gdzie tradycji stało się zadość i wygrałem go chyba po raz trzeci z rzędu. 18 listopada zakończyliśmy oficjalnie sezon biegowy Grupy Biegaczy SKÓRZEC BIEGA. Dla mnie było to zakończenie w przenośni, bo po nim zaliczyłem jeszcze trzy udane starty. W sobotę 23 listopada odbył się pierwszy etap zimowych biegów górskich Bogdana Bali gdzie na dystansie 10 kilometrów zaliczyłem pierwsze zwycięstwo w tym cyklu. W niedzielę natomiast tak zupełnie spontanicznie wyruszyłem do miejscowości Łukówiec na Charytatywny Bieg  nazwany Ktoś Pobiegnie dla Fundacji Ktoś, który również wygrałem. 


Trzecim i ostatnim półmaratonem w tym roku był X Półmaraton Mikołajkowy w Mikołajkach gdzie z czasem 1.22.16 zajełem 4 miejsce open I 1 w kategorii wiekowej a ostatnim biegiem był start w trzecim etapie (drugiego nie zaliczyłem z powodu wyjazdu do Mikołajek) BGBB.  Rok zakończyłem również zwycięstwem. Koniec miesiąca przyniósł wiele podsumowań i ostatni nakretkowy kurs w tym roku. 


24 tony sprzedanych nakrętek
53 tony sprzedanej makulatury 
2570 przebiegniętych kilometrów 
1500 kilometrów przejechanych na rowerze 
27 oficjalnych startów 
11 akcji Charytatywnych w które zaangażowałem się nie tylko jako pracownik Fundacji Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci, ale również jako społecznik, wolontariusz i Kawaler Orderu Uśmiechu. 

Tak to wszystko wygląda w liczbach. 
Co przyniesie nowy rok?  Mam nadzieję że jeszcze więcej cudownych chwil i wydarzeń. 
Oczywiście jak zapewne się  domyślacie wielu rzeczy nie opisałem, a osoby które były bliżej powiedzą że opisałem je z grubsza. Gdybym miał wszystko opisywać co się działo to nikt nie doczytał by do końca tego podsumowania bo było by po prostu za długie. Jeżeli jednak jesteś w tym miejscu bez przewijania, dziękuję Ci za poświęcony czas. Mam nadzieję że czytasz to ze zwykłej sympatii a nie z zazdrości. 
Dziękuję żonie za cierpliwość i mam nadzieję że jest gotowa na kolejny ciekawy Rok. 😉
Dziękuję wszystkim z którymi w jakiś sposób zetknęłem się w mijającym czasie a przede wszystkim ludziom z Grupy Biegaczy Skórzec Biega za to że z chęcią angażują się w kolejne pomysły prezesa 😘

Cała Naprzód ku Nowej Przygodzie 😘