poniedziałek, 27 listopada 2023

47/52 Mińsk Mazowiecki

 Kolejne miasto,  które pojawia się na mojej mapie odwiedzonych lokalizacji to Mińsk Mazowiecki.  Jako że miasto znam w miarę przyzwoicie tuż przed przyjazdem tutaj zaplanowałem sobie trasę zwiedzania. I tak jako pierwszy na trasie pojawił się budynek Muzeum ziemi mińskiej znajdujący się niespełna 300 metrów na południe od stacji kolejowej. Jak możemy przeczytać w informacji opublikowanej na bramie wejściowej jest to willa z początku XX wieku w której mieszkał zasłużony dla Mińska Doktor Jan Hubert.  Jako drugi punkt na mojej liście zaplanowałem odwiedzenie pomnika przyrody zwanej Wszebora.


Jest to ponoć najstarsza sosna rosnąca w Polsce. Kolejne kroki zimowego zwiedzania skierowałem ulicą Siennicką w kierunku centrum. Po drodze jednak na chwilę zatrzymałem się przy pomniku 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego ,, Warszawa ''.


Na placu Stary Rynek znajduje się pomnik Jana z Gościańczyc, który jak mówi historia  był pierwszym właścicielem miasta, które otrzymało prawa miejskie w 1421 roku.

  Po przeciwnej stronie ulicy Warszawskiej znajduje się chyba jeden z najważniejszych zabytków Mińska, czyli neobarokowy kościół Narodzenia NMP z XVII wieku rozbudowany w latach 1908 -1912 .


Niestety obiegłem kościół do okoła i wbiegłem do parku z boku, dlatego przeoczyłem napis MIŃSK MAZOWIECKI, który znajduje się pomiędzy wspominam kościołem a pałacem Dernałowiczów.  Sam pałac to przepięknie odrestaurowany zabytek,  wielokrotnie przebudowywany a jego fundamenty sięgają być może nawet XVI wieku. W tej chwili  służy  jako Miejski Dom Kultury.



Obiegając park i pałac wróciłem na ulicę Warszawską robiąc jeszcze zdjęcie centrum. Po kolejnych 300 metrach biegu natrafiłem na kolejny zabytek, który zaproponował mi do zobaczenia kolega z Mińska, mianowicie ponad stu letni budynek poczty. 


Kolejne kilometry to ulicą warszawska i powrót w stronę dworca PKP a bardziej sąsiadującej z nim również zabytkowej wieży ciśnień.


Na zakończenie zostawiłem sobie jeszcze perełkę z początku XIX wieku, czyli Mariawicki Kosciół pw. również tak jak ten rzymskokatolicki, Narodzenia NMP.




Bywając w Mińsku pamiętam, że na ulicy Piłsudskiego, na chodniku po lewej stronie idąc od PKP w stronę centrum znajdwała się pamiątkowa płyta z informacją że w tym miejscu znajdowała się kiedyś synagoga. Niestety przez padający śnieg nie dałem rady jej odnaleźć.  Może kiedyś wam podrzucę to zdjęcie 😊

Zapętlając jeszcze trasę biegu natrafiłem na kolejne ciekawe budynki. Jak poinformował mnie wspomniany kolega budynek z napisem hotel był wcześniej sądem rejonowym. Ciekawość moją wzbudziła też drewniana zabudowa która przetrwała dziesiątki a może i setki lat.


https://www.minsk-maz.pl/744,zabytki

piątek, 24 listopada 2023

46/52 Maciejowice

 Do Maciejowic wybrałem się wspólnie z żoną przy okazji odbioru nakrętek z okolic Żelechowa. Krótki jesienny dzień nie pozwolił nam na podjechanie w okolice Wisły, jednak ostatnie jesienne promienie słońca sprawiły że zwiedzanie tej wsi było bardzo przyjemne. Jadąc od strony Żelechowa już pięć kilometrów przed Maciejowicami dostrzec można że pamięć o Tadeuszu Kościuszce jest tutaj bardzo podtrzymywana. Pomnik sosny pod którą odpoczywał Naczelnik oraz pomnik  Kosynierów bitwy  pod Maciejowicami, który możemy zobaczyć na samym wjeździe do miejscowości, świadczą o tym że władze i mieszkańcy szczycą się tym co tutaj się wydarzyło.



Kolejny Kosciuszkowski punkt to pomnik Tadeusza Kościuszki przy Szkole Podstawowej a w centrum rynku znajduje się jeszcze Pomnik Bitwy pod Maciejowicami.  


Maciejowice od 1507roku były miastem jednak w 1869 roku zostały zdegradowane. Miejscowość to nie tylko kult Kościuszki.  W centrum wybrukowanego rynku możemy podziwiać zadbany ratusz z połowy XIX wieku. 




Na ulicy Kościelnej znajduje się dwustuletni kościół parafialny a tuż za nim znajduje się niesamowitych rozmiarów grobowiec rodziny Zamoyskich.  



Na uwagę zasługuje również niesamowity widok z północno - zachodniego skraju wsi na elektrociepłownię Kozienice.


Jadąc do Maciejowic warto też poświęcić chwilę aby zatrzymać się na Podzamczu gdzie możemy zobaczyć zespół pałacowo-parkowy z ciekawymi stajniami w parku pałacowym.


45/52 Sulejówek

 Sulejówek to nieduże miasto leżące 20 km na wschód od Warszawy. Mimo iż pierwsze wzmianki o lokalizacji pochodzą z XVI wieku to dopiero w 1962 roku uzyskało ono prawa miejskie. Ciekawe dzieje okresu międzywojennego sprawiają że warto tu zajrzeć. Przy ulicy Oleandrów możemy zobaczyć kilka zabytkowych willi. To tutaj właśnie Helena i Ignacy Paderewscy założyli Instytut Oświatowy. To tutaj również przez 3 lata mieszkał marszałek Józef Piłsudski. Dziś  w willi Milusin mieści się Muzeum Józefa Piłsudskiego a podróżując po mieście ścieżką historyczną bez problemu znajdziemy zarówno pomnik Marszałka jak i wspomniane wille.




Na uwagę zasługuje ciekawy park o nazwie Glinianki, który powstał podczas pobierania z tego miejsca gliny, która była wykorzystywana do budowy linni kolejowej Warszawsko -Terespolskiej w 1866 roku. Po wyczerpaniu się zapasów miejsce zalano wodą i miejsce zostało udostępnienie do celów rekreacyjnych.



Przez lata na obrzeżach parku pobudowano kilka budynków. Wśród nich stadion piłkarski i pałacyk w którym miesci się dom spokojnej starości.
Park w obecnych czasach zyskał mnóstwo nowych atrakcji i miejsc zabaw dla dzieci.
Jeżeli ktoś z was poszukiwał by inspiracji na wycieczkę z niepodległosciowym akcentem to Sulejówek mogę polecić z czystym sumieniem.


https://podroze.onet.pl/polska/mazowieckie/sulejowek-atrakcje-zabytki-ciekawe-miejsca-co-warto-zobaczyc/zn1pn6e



poniedziałek, 6 listopada 2023

44/52 Dęblin

 Tak zupełnie na szybko wpadłem na pomysł odwiedzenia Dęblina. Niedzielne popołudnie było idealną do tego porą. Jeszcze w piątek namierzyłem połączenia kolejowe. Wszystko wyglądało bardzo optymistycznie. 1.5 godziny podróży tam, dwie godziny na zwiedzanie i 1.5 powrotu.  Niestety nie sprawdziłem tego, jak daleko jest stacja PKP od centrum. W trakcie  podróży rozpocząłem planowanie biegania po Dęblinie. Okazało się że do Muzeum lotnictwa od stacji jest prawie 4 km. No nic pomyślałem 4 tam 4 z powrotem i ze dwa pokręcić się po mieście. Dycha była do przyjęcia. W międzyczasie skontaktowałem się ze znajomymi z Dęblina, którzy odnaleźli mnie na trasie i dali kilka wskazówek jak pobiec. Po dwóch i pół kilometra biegu dotarłem do centrum miasta.



Po kilku zdjęciach pobiegłem dalej w kierunku muzeum. Zapierający dech w piersiach widok różnych samolotów dodał mi skrzydeł do dalszej podróży.



Celem kolejnego etapu  był pałac.


Po kolejnych 2.5 kilometrach biegu dobiegłem do pałacu fajna okolica i, padający deszcz i konieczność zwracania co jakiś czas uwagi na mapę spowodowało to że straciłem świadomość gdzie jestem. Niechcący wbiegłem na teren garnizonu i po prostu zabłądziłem. Mapy pokazywały drogi które po jakimś czasie okazywały się zamknięte. Postanowiłem wrócić do pałacu i wrócić tą samą drogą. Zegarek pokazywał już 10 kilometrów a mnie zaczął ponaglać czas. Bo 16.01 mam pociąg powrotny i po prostu muszę nim jechać. Deszcz padał co raz większy a ja biegłem do kolejnego punktu czyli Twierdzy Dęblin. Po kolejnych 2 km znowu zonk. Zamknięta droga którą prowadziła mnie nawigacja. Powrót, kolejna okazała się dobra. Zobaczyłem twierdzę ale przestraszony już nawet zdjęć nie robiłem, wszystko tereny wojskowe, nie można. Powrót do dworca był szybki. Na całe szczęście po drodze trafiłem jeszcze drewniany kościółek, który według historii wcześniej był cerkwią i został przywieziony tu z Łosic. 

O godz 15.30 byłem z powrotem na dworcu cały mokry, ale szczęśliwy że zdążyłem. Zrobiłem jeszcze kilka zdjęć w okolicach dworca i zmoczony telefon odmówił posłuszeństwa.




Zegarek pokazał 17 kilometrów. Tak długiego zwiedzania chyba jeszcze nie miałem, pomyślałem. Na dworcu wypiłem naprawdę dobrą kawę z automatu za 3zł i udałem się do pociągu. Okazało się że nawet ubrania przeznaczone do przebrania, które miałem całą drogę w plecaku na plecach, też były mokre. To była jedna z najciekawszych wypraw.


P.S Zdjęcia dodam jak odzyskam dane ze starego telefonu.

piątek, 3 listopada 2023

43/52 Garwolin

 Garwolin po raz pierwszy odwiedziłem w 2010 roku przy okazji startu w biegu w Garwolinie. Od tamtej pory przez kilka lat starty w Garwolinie były moim obowiązkowym punktem startowym. 

Miasto leżące nad rzeką Wilgą dawniej  w ziemi czerskiej. Dokumenty podają iż prawa miejskie Garwolin uzyskał przed rokiem 1423 a dokument lokacyjny z 20 lipca  1423 roku prawdopodobnie tylko  potwierdzał nadanie praw miejskich. 

Znaczny wpływ na rozwój gospodarczy wywarły nadane miastu cotygodniowe targi i jarmarki. Na rzece Wildze pracowały dwa młyny. W II połowie XVI wieku miasto liczyło 260 domów, posiadało budynki użyteczności publicznej. Cechy rzemieślnicze skupiały 230 rzemieślników: głównie piwowarów (63), ale też szewców, piekarzy, krawców, kowali, ślusarzy, kuśnierzy, czapników, cieśli. Na przełomie XVI i XVII stulecia starostą garwolińskim był Jan Zamoyski, hetman wielki koronny. Ten doceniając wysoką jakość piwa garwolińskiego w 1583r. przeniósł słodownie i browar Garwolina do Zamościa. Na początku XVII w. na 262 rzemieślników w mieście było 160 piwowarów. Potop szwedzki w połowie XVII wieku spowodował w mieście ogromne zniszczenia, w wyniku których nastąpiła zapaść gospodarcza miasta na dwa stulecia. W 1660r. Garwolin liczył zaledwie 50 domów. W okresie rozbiorów miasto znalazło się najpierw w granicach zaboru austriackiego, a po 1815r. w zaborze rosyjskim. 

Biegając po Garwolinie trafiłem na fajnie przedstawioną historię miasta. 




Ciekawostką na pewno też może być młyn wodny nad Wilgą,



oraz oddalony o 2 km od centrum Dworek w Zawadach. Niestety niewiele na jego temat znalazłem w internetach.


https://garwolin.pl/historia/