poniedziałek, 1 sierpnia 2022

Lipiec 2022

 Lipiec rozpoczęłem półmaratonem tradycji w Adamowie. Pojechałem tam po prostu pobiec swój kolejny oficjalny półmaraton.  Gorący tydzień zapowiadał walkę na trasie jednak już w piątek na wieczór zaczęło się ochładzać a w sobotę po południu zrobiło się nawet zimno,  bo 17 stopni w lipcu tak właśnie trzeba chyba odbierać 🙂 Po bardzo dobrym biegu ze średnią 3.55 zajęłem drugie miejsce open. Wygrał oczywiście Paweł Młodzikowski, czyli gospodarz imprezy i po samodyskfalifikacji zaprosił mnie na najwyższy stopień podium. 


Wyjazd do Adamowa nie był jedynym starem w którym jako Grupa biegaczy Skórzec BIEGA pobiegliśmy naprawdę sporą reprezentacją. 17 lipca odbył się po raz 9 bieg z Wisienką w tle w Wiśniewie.  Tutaj musiałem uznać wyższość Rafała Golca i zadowolić się drugim miejscem po raz któryś w tym sezonie 😄


Kolejny tydzień to już przygotowania do organizowanego po raz trzeci biegu Akcji Burza. Tym razem pogoda nie spłatała nam figla i było bardzo gorąco a piach na trasie ponoć był jeszcze bardziej sypki niż rok temu. Bieg jak zwykle odbył się w ramach obchodów rocznicy wydarzeń lipca 1944 roku. Oprócz biegu głównego odbył się treking w którym wzięło udział 20 zawodników, bieg dzieci w którym pobiegło ich  ponad dwudziestka oraz Nordic Walking na dystansie 5 km. Obchody odbyły się przy obelisku upamiętniający miejsce koncentracji żołnierzy AK. 


Nazajutrz postanowiłem przepalić swoją szosunię i zabrać ją na pierwszą naszą wspólną setkę. To była jedna z tych niezapomnianych raczej setek. Po raz pierwszy w życiu pojechałem tak szybko i po raz pierwszy w tym roku aż tak dużo. 



Mimo że podsumowanie wyszło bardzo krótkie uważam że to był naprawdę dobry miesiąc. 

Miesiąc kończę z przebiegniętymi 210 kilometrami i 250 zrobionymi rowerem.

wtorek, 5 lipca 2022

Czerwiec 2022

 Początek czerwca zawsze kojarzy mi się z dniem dziecka. Tak też było tym razem. W niedzielę 5 czerwca odbyło się spotkanie Grupy Biegaczy SKÓRZEC BIEGA właśnie z okazji Dnia Dziecka.  Był grill, ciasto oraz prezenty dla najmłodszych.



10 czerwca na zaproszenie dyrekcji i nauczycieli ze Szkoły podstawowej w Grali Dąbrowiźnie uczestniczyłem w uroczystości dziesiątej rocznicy nadania tej  szkole im. Kawalerów Orderu Uśmiechu. Podczas tej uroczystości została odsłonięta pamiątkowa tablica upamiętniająca ks. Stanisława Chryca, Kawalera Orderu Uśmiechu. 


15 czerwca byliśmy już w trasie na festiwal biegu Rzeźnika.  Jak to napisałem w poście na Facebooku, do trzech razy sztuka. No i wreszcie się udało. Bieg Rzeźnika który miałem przyjemność pobiec z Agnieszka Adamowicz udało się zaliczyć w czasie 14 godzin i 55 minut. A że zawsze staram się wycisnąć z wyjazdów maximum, to i tym razem zdecydowałem się oprócz biegu Rzeźnika pobiec jeszcze Dychę na Jeleleni Skok.


Zaraz po powrocie z Bieszczad mocno ruszyłem w temacie makulatury i nakrętek dla Fundacja Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci. I tak we wtorek rano udało się podstawić kontener na makulaturę który został zapełniony w przeciągu niespełna doby a we wtorek po południu niezastąpiona ekipa Skórzec Biega pomogła w załadunku prawie 5.5 tony plastikowych nakrętek.


Ostatni wtorek czerwca to pomoc przy organizacji biegów Przełajowych organizowanych podczas olimpiady Mariańskiej w Skórcu.  Mimo tego że uczestników było niewielu, trasę trzeba było oznaczyć , sprzątnąć oraz przeprowadzić wydanie numerów i pomiar czasu.  Oczywiście dziękuję mojej żonie za pomoc. Dzięki tej wspólnej pracy mieliśmy troszkę czasu aby pobyć razem.
Niestety nie wypalił nam pomysł wyjazdu rowerowego do Rzymu, który planowaliśmy z ekipą KGR . Z  tego powodu wracam do pomysłu pokonania 3000 km w tym roku, czyli średnio 250 km na miesiąc, Oczywiście chodzi o bieganie.
W mijającym miesiącu zrobiłem 260 km no i w podsumowaniu półrocza pracuje mi tylko dziewięciu do 1500.
W planach na lipiec zrealizowany już półmaraton w Adamowie, oraz organizacja Biegu Pamięci Akcji Burza, który odbędzie się w sobotę 23 lipca. Cieszy mnie moja obecna forma i na pewno spróbuję ją jeszcze podciągnąć do Kodeńskiej piętnastki, która odbędzie się w pierwszy weekend sierpnia. Na razie w planie treningowym tydzień odpoczynku po wspomnianym półmaratonie Tradycji w Adamowie.

wtorek, 7 czerwca 2022

Maj 2022

 Jadąc przed wczoraj ze spotkania w urzędzie gminy Kotuń, przeanalizowałem kilka spraw. Niestety muszę zmienić swoje plany robienia 250 km miesięcznie biegiem. Olbrzymi wpływ na tą decyzję ma wakacyjny, prawie dwu tygodniowy wyjazd rowerowy, ale o tym na końcu podsumowania.


Miesiąc rozpoczęłem Pierwszomajowym biegiem i wyścigiem rowerowym o Puchar wójta gminy Kotuń.  W oczach moich jako organizatora i jako uczestnika biegu, wszystko wyszło naprawdę dobrze. Ponad 150 wydanych numerów startowych oraz 6.000 zł zebranych na rehabilitację Lenki Rybak są tego najlepszym dowodem.
Drugim majowym startem były Biegi Majowe w Seroczynie.  Ta impreza wróciła po dwóch latach pauzy. Przypomniałem sobie co to znaczy naprawdę szybkie bieganie. Półtora kilometra ze średnią 3.15 to nie jest łatwe bieganie. Jak dla mnie było to zdecydowanie za krótko i za szybko ale co zrobić. Mimo że z Łukaszem Staniakiem raczej nie miałem szans wygrać to o drugie miejsce też musiałem powalczyć.


10 maja niespodziewanie ukazała się informacja że poszukują pacemakera na półmaraton na czas 1.30.00.  Chwilę się zastanowiłem i wysłałem zgłoszenie. W ten sposób w niedzielę 15 maja zaliczyłem swój 32 oficjalny półmaraton. Sam bieg może nie należał do tych najłatwiejszych ale napewno możliwość pobiegnięcia w Białymstoku (za darmo) 🙃 nie trafia się codzień więc ogólnie start zaliczam do tym udanych.


22 maj to już Akademicka Dycha w Siedlcach.  Bieg na którym miałem zbliżyć się do swojej życiówki na dystansie 10 km.
Start w Białymstoku oraz olbrzymi wiatr na pewno miały olbrzymi wpływ na to że do życiówki zabrakło aż 1.5 minuty, mimo wszystko drugie miejsce w kategorii wiekowej z czasem 37.09 dało radochę.


Maj zakończyłem wyprawą na kajaki wspólnie z Grupą Biegaczy SKÓRZEC BIEGA i trzydziestokilometrwym wybieganiem z Romanem. Po co ta trzydziestka?
Otóż 17 czerwca wystartuję po raz trzeci w biegu Rzeźnika. Tym razem z mixie a moją partnerką w bieszczadzkiej poniewierce będzie Agnieszka Adamowicz z klubu ZWOLEŃnicy BIEGAnia.
W nawiązaniu do początku wpisu. 9 lipca wspólnie z ekipą z Kotuńskiej Grupy Rowerowej wyruszamy na rowerową wyprawę do Rzymu.
Szczerze powiem, cholernie się boję tego wyzwania ale mam nadzieję że będzie to przygoda życia. Obserwujcie fanpage #wposzukiwaniumotywacji  na fb tam na pewno będzie sporo informacji na ten temat.

W zbieractwie surowców wtórnych dla Fundacji dzieje się również dużo.  W maju przerzuciłem 6.5 tony makulatury.  Nakrętki też zbierają się dobrze i w najbliższym czasie planuję spory transport do firmy która zajmuje się recyklingiem.

piątek, 6 maja 2022

WSI MARATON NA RATY

 Bardzo rzadko ostatnio piszę podsumowania z biegów.  Tym bardziej z tych organizowanych przez Skórzec Biega.  Po prostu troszkę brakuje czasu a często te imprezy tego nie potrzebują. 

Maraton na raty to formuła dobrze znana każdemu biegaczowi. Każdy doskonale pamięta te biegane nad Siedleckim zalewem. Podczas rozmów z biegaczami często przewija się temat potrzeby takiej imprezy. Często też znajomi  biegacze wspominali że fajnie by było nawiązać do nazw miejscowości w okolicach Siedlec i do tablic rejestracyjnych naszego powiatu czyli WSI -Wiśniew, Skórzec,  Iganie.  Pierwsze spotkanie dotyczące tego biegu odbyło się w 2020 roku. Wtedy rozpoczęłem rozmowy z przedstawicielami poszczególnych miejscowości. O pomyśle organizacji biegu poinformowałem Tomka Nasiłowskiego ze stowarzyszenia Nasze Iganie oraz Pawła Ksionka - dyrektora Goku w Wiśniewie. Jeszcze przed rozmowami sporządziłem pierwszy regulamin który przewidywał imprezę w czerwcu 2020. To jak potoczyły się sprawy przez kolejne dwa lata dokładnie znacie. Pandemia uniemożliwiła organizację imprez a zarząd i osoby wspierające stowarzyszenie zaproponowały odłożenie organizacji tej imprezy na spokojniejszy czas. 

Miną rok 2020, minął 2021. Nauczyliśmy się żyć z obostrzeniami i organizować małe imprezy biegowe w rygorze sanitarnym. Na spotkaniu zarządu w styczniu tego roku, poprosiłem o zielone światło co do tego pomysłu. Ruszyliśmy z kopyta. Do współpracy zaprosiliśmy kolejne osoby czyli dyrektora Goku w Skórcu- Arka Dołęgę oraz dyrektora goku w Siedlcach Izę Kuniewicz. Oczywiście tak duże wydarzenie wymaga wsparcia wielu osób. Jako doświadczonych w organizacji imprez zaprosiliśmy też Siedlecki Klub Yulo Run Team który reprezentował Julek Ziółkowski.  Julek zgodził się też być głównym sędzią zawodów oraz uruchomić zapisy.

Po uruchomieniu zapisów przygotowania ruszyły. Całość postanowiliśmy rozłożyć na 3 etapy: Wiśniew-Skorzec w sobotę rano, sobotni wieczorny etap po Skórcu oraz trzeci etap ze Skórca do igań w niedzielę rano. Mnóstwo pozwoleń, map, wniosków które trzeba było ogarnąć i złożyć na miesiąc przed imprezą do starostwa powiatowego oraz komendy Wojewódzkiej policji w Radomiu. Po kilku poprawkach udało się uzyskać pozwolenia. Wszystkie oprócz jednego. Pan wójt gminy Siedlce nie wyraził zgody na pobiegnięcie drogami gminy Siedce. Bez tego pozwolenia nie było możliwości zrobienia mety biegu przy pomniku bitwy pod Iganiami. Cały czas łudziłem się że może jednak ktoś go przekona. Ponoć głównym powodem była data, 2 - 3 kwietnia. Jak naprawdę było nie wiem, wiem jedno, trzeba było przygotować plan awaryjny. Ten przewidywał pobiegnięcię trzeciego etapu do granic gminy Skórzec i powrót tą samą drogą do Skórca. 


Od początku wspólnie z organizatorami podjęliśmy decyzję że jeżeli nie będzie 30 osób zapisanych nie robimy imprezy ponieważ celem jest promocja naszego regionu a aby promować musi być jakaś minimalna frekwencja.  Na listach startowych po dwóch tygodniach było 50 osób więc było dla kogo się starać. Pod koniec zapisów mieliśmy już 80 zgłoszonych osób. Tego co wydarzyło się w przeddzień zawodów nie przewidział nikt. Śnieg zaczął padać już w czwartek przed biegiem. W piątek padał już cały dzień i całą noc. Jadąc do biura zawodów. Rano jadąc do biura zawodów musieliśmy objeżdżać powalone od naporu śniegu drzewa a część dróg była po prostu nie przejezdna. Pojawiła się pierwsza myśl o odwołaniu zawodów.  Telefon do Julka. Decyzja była krótka: Jeżeli połowa zapisanych osób odbierze pakiety, startujemy. Będąc w terenie nie wiedziałem jak wygląda sytuacja. Na start dojechałem 20 minut przed startem. Widok zaparł mi dech w piersiach. Cała sala wiśniewskiego GOK-U wypełnioną  była biegaczami. Jak dowiedziałem się szybko 50 osób odebrało pakiety startowe.  Jeszcze przed startem szybka decyzja o małej zmianie trasy, ponieważ do lasu nie dało się wbiec. Po starcie załadunek depozytów i biura zawodów i kierunek Skórzec. Po drodze mijaliśmy biegaczy. Mimo że warunki były straszne wyglądało to pięknie. Meta pierwszego etapu przewidziana została na ulicy Kościelnej w Skórcu a biegaczy zaprosiliśmy do domu parafialnego na naleśniki, zupkę, pączki , kawkę i herbatkę. 


Po zakończeniu pierwszego etapu chwila odpoczynku i trzeba było ruszać na znaczenie drugiego, nocnego etapu. Ponieważ trasa tego etapu po części pokrywała się z  trasą trzeciego udało sie przy okazji oznaczyć część trasy niedzielnej. Z Arkiem umówiliśmy się że na poranne znaczenie ostatniego etapu ruszymy o 6 rano, tak aby do 8 być już na starcie. Jazda kładem nie należała do najprzyjemniejszych w takim śniegu i mrozie ale maszyna zrobiła dużo dobrego i gdyby nie ona na pewno nie dotarli byśmy w wiele miejsc. Drugi etap przebiegł spokojnie. Poranne znaczenie również. 


W niedzielę o 6.30 rano ruszyliśmy kładem na trasę. Trzeba było przestawić kilka strzałek doczepić kilka taśm i oznaczyć część trasy od Dąbrówki Niwki do Dąbrówki Wyłazy.  Nocny mróz zmroził wczorajsze kolejny. Spowodował też że śnieg nie był już taki ciężki. Był za to bardzo sypki i nasz czterokołowiec po prostu nie dawał  rady po nim jechać.  Szybka decyzja, wzywamy posiłki. Na całe szczęście Rafał już nie spał a jego olbrzymi ciągnik nie miał problemów z przejechaniem trasy.


Punktualnie o 9 wystartowaliśmy 3 ostatni etap WSI Maratonu Na Raty o długości 16 km. Była piękna słoneczna pogoda. W biegu sklasyfikowanych zostało 53 biegaczy. Czy zapamiętają tą imprezę? Jestem przekonany że tak bo to były naprawdę piękne dwa dni. 

Czy żałuję że nie startowałem? Chyba nie, mimo wszystko to był naprawdę extremalny bieg.

Czy przewidujemy kontynuację tej imprezy. Raczej nie. Przykro to mówić ale bardzo dużo rzeczy po prostu mi się nie podobało. Nie mam na nie wpływu i wogóle nie będę z tym walczył. Szkoda zdrowia. Cały czas wierzę w to że można zrobić coś fajnego bez użerania się z papierologią, bez szukania sponsorów i z mniejszym obciążeniem psychicznym. Wierzę w to i mam na to dowody,  chociażby Pierwszomajowy Bieg I wyścig kolarski o Puchar wójta gminy Kotuń. 

poniedziałek, 2 maja 2022

Kwiecień 2022

 WSI MARATON NA RATY  to wydarzenie które spędzało mi sen z oczu w pierwszych dniach kwietnia.  Dlaczego? Ci którzy byli wiedzą a ci którzy nie byli być może słyszeli. No cóż, wszystko zaczęło się pierwszego kwietnia. Od samego rana sypał śnieg. Sypał też całą noc i nasypało go tyle że gdyby nie zawzięci biegacze którzy mimo wszystko odebrali pakiety startowe, byliśmy skłonni przenieść tą imprezę na inny termin. Całość obiecałem sobie opisać w oddzielnym poście ale niestety nie mam czasu. Impreza sama w sobie wyszła przekozacko a trzydziestką którą zafundowałem sobie po wszystkim wyszła jeszcze lepiej. Średnie tempo 4.10 na całości na 3 tygodnie przed docelowym wiosennym startem w maratonie napawało optymizmem.  Tydzień później korzystając z przejazdu przez Mińsk Mazowiecki, wystartowałem w tamtejszym biegu na powitanie wiosny, który został przeniesiony sprzed tygodnia. Lubię biegać w Mińsku a ten start tylko mnie w tym przekonaniu utrzymał.


Kolejny tydzień to święta i nie pozostało nic innego jak tylko dbać o zdrowie.  Niestety nie udało się. Infekcja przypałętała się w święta a w czwartek przed startem przestałem brać leki typu polopiryna i paracetamol. Cały czas tłumaczyłem sobie że jakoś to będzie i trzeba pobiec ten maraton. W głowie też miałem przeczytaną kiedyś teorię że lekkie przeziębienie jest zwiastunem dobrej formy i tego też postanowiłem się trzymać. 

24 kwietnia 2022 to data kiedy ustanowiłem swoją nową życiówkę w maratonie.  2.57.36 może nie było szczytem marzeń ale do dzisiaj uważam że z trasą coś było przykombinowane. Organizator się wypiera ale na wszystkich trakach z aplikacji biegowych widać wyraźnie że ten maraton był troszkę dłuższy. W sumie lepiej niż dłuższy niż by miał być za krótki 😆 22 sekundy o które poprawiłem wynik z 2017 roku dają radochę a te drobne niuanse typu długość trasy, zdrowie motywują do tego aby spróbować zrobić to w tym roku jeszcze raz.


Oprócz startów były w końcu spotkania z dziećmi w przedszkolach. 6 kwietnia z okazji dnia sportu byliśmy razem z Lidią Chojecką w przedszkolu Słoneczko w Skórcu a 26 z okazji Dnia Książki odwiedziłem dzieci w przedszkolu w Gołąbku. Było wspólne czytanie i rozmowa o książkach i innych rzeczach np: wypadających zębach. No cóż dzieci lubią jak się ich słucha i tak po prostu trzeba, nie ważne czy mówią na temat czy nie 😉



Maratoński miesiąc kończę z przebiegniętymi 220 kilometrami i właśnie na koniec kwietnia zaliczam pierwszy 1000 km w tym roku. Założenie jest utrzymać średnia 250 km miesięcznie więc na razie się udaje 😉 

czwartek, 7 kwietnia 2022

Marzec 2022

 Siadam do tego podsumowania z totalnym brakiem pomysłu na to co pisać.  Zawsze przed każdym podsumowaniem spisuję sobie na karteczce najważniejsze punkty i daty miesiąca. Czytam też ostatnie podsumowanie aby mieć punkt zaczepienia. Wychodzi na to że tym punktem zaczepienia jest sprawa Ukrainy, jednak jakoś nie lubię poruszać tych tematów. Dużo niemiłych rzeczy się przez tą sprawę wydarzyło a i ja nie za bardzo chcę pokazywać co robię w temacie pomocy uchodźcom.  Przeraża mnie to że są tacy którzy w moich oczach robią sobie kampanię wyborczą kosztem tych biednych ludzi. Ale jest to wpis odnośnie podsumowania mijającego miesiąca a nie na temat mojego poglądu na pomoc Ukraińcom. 

Mijający miesiąc minął mi pod znakiem przygotowań do WSI MARATONU Na Raty ale postanowiłem że to będzie tematem na oddzielny wpis, dlatego że chcę opisać całą organizację tej imprezy widzianą okiem organizatora . 

26 marca udało się sprzedać ponad 4.5 tony nakrętek. Wśród nich były 3 tony tych zbieranych dla hospicjum jak również nakręteki z innych akcji. Oprócz nakrętek udało się zebrać prawie pięć ton makulatury i troszeczkę złomu. Pieniążki pozyskane w ten sposób trafiają oczywiście na potrzeby Fundacji Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci.  


Jeżeli chodzi o bieganie to jakoś na początku miesiąca przyszedł mi pomysł na to aby pobiec maraton w Łodzi 24 kwietnia no i wszystkie treningi które robię są skierowane w tym kierunku.  306 km to naprawdę nie duży kilometraż patrząc na to że chcę mierzyć się po raz kolejny z barierą 3 godzin, jednak treningi wychodzą na tyle optymistycznie że śmiem marzyć o tzw dwójce z przodu w tym temacie.

19 marca odbył się w Siedlcach 3 Bieg Ogińskiej.  Mimo że nie zapisywałem się wcześniej udało się zdobyć pakiet i po raz pierwszy wziąć udział w tym biegu. 5 miejsce na bardzo trudnej trasie, przy naprawdę mocnej obsadzie uważam za przyzwoite. Bieg sam w sobie nie był niczym wyróżniającym się ( jak już wspomniałem na funpagu ) i gdyby nie przebranie się jednej z biegowych koleżanek za księżną Ogińską,  to pewnie nie było by co wspominać. 


piątek, 4 marca 2022

Luty 2022

 1 lutego 2022 lutego rozstałem się z piekarnią w której pracowałem 22 lata. Powodem zakończenia pracy jest renta którą dostałem z powodu uszkodzenia ręki. Poświęciłem tej firmie mnóstwo swojego czasu ( nawet po godzinach pracy ) i ci co są ze mną bliżej wiedzą o czym mówię. Tym samym zakończyłem pewien rozdział w życiu. Czy wrócę kiedyś do piekarni? Nie wiem. Wiem że w tej chwili nie mogę wykonywać swojego zawodu ze względu na to że ta praca opiera się na pracy rąk i dużej ich sprawności, której w tej chwili mi brakuje. 

6 lutego razem z ekipą Skórzec Biega wyruszyliśmy na Zimową Tatarska Piątkę do Studzianki a kolejny tydzień to już przygotowania do Noworoczno-Walentynkowego marszobiegu w Nowej Dąbrówce. Mnóstwo marwienia się o to czy wystarczy numerów , czy wystarczy medali , czy wszystko się uda. Nie wystarczyło, ale impreza była tą z gatunku najlepszych. Nikomu nie przeszkadzało że numery się skończyły, że medale się skończyły że zupy zabrakło, bo tego dnia najważniejsze było pomaganie. I właśnie to pomaganie odbyło się na największym poziomie bo zebrane 10.255 zł było zdecydowanie powyżej naszych oczekiwań. 


Kolejna niedziela lutego to ósme urodziny Grupy Biegaczy Skórzec Biega oraz gala Anioły Miłosierdzia Fundacja Siedleckie Hospicjum Domowe dla Dzieci podczas której wcieliłem się w rolę nagłośnieniowca.


23 Odbył się coroczny bieg pączkożerców który razem z Wojtkiem Kokoszka organizujemy od 5 lat w przeddzień tłustego czwartku. W tym roku z Siedlec do Skórca przybiegło 26 osób a przyjęłam ich w pizzerii UNO której właścicielami są mój syn i synowa. Biegacze którzy przybiegli poczynili małą zrzutkę którą postanowiliśmy przekazać na akcję Wyślij Pączka do Afryki. 


Co dalej? Rosja zaatakowała Ukrainę i się zaczęło. Pisząc ten tekst jestem po trzech kursach z uchodźcami z ramienia Siedleckiego Hospicjum.  Przywiozłem 7 matek z dziećmi do Siedlec. Z tego co wiem niektóre pojechały dalej. W środę w nocy  z Ksią Filim przywieźliśmy dwie mamy z których jedna z Dwójką dzieci  jest już pod opieką Fundacji. Wczoraj wieczorem razem z Grzesiem Góralem przywieźliśmy do Centrum zdrowia dziecka w Warszawie dwie matki z chorymi dziećmi . Jedna została w centrum, drugiej odmówili przyjęcia. Grzegorz załatwił jej tymczasowy nocleg u swojej znajomej a docelowo mamy ją obiąć opieką z Fundacji.  Zapewne widzicie że nie wrzucam na fb zdjęć i żadnych relacji z wyjazdów, z granicy itp. Po prostu przeraża mnie to wszystko i uważam że to nie jest czas i to nie są rzeczy którymi chciałbym podbijać sobie oglądalnosć na fanpagu. Przypomnę nieśmiało i bez przechwałek  że jestem Kawalerem Orderu Uśmiechu i pomaganie dzieciom to mój obowiązek. A to że mam czas na robienie tego uważam za czas dany od Boga.

Trzymajcie się ciepło i bezpiecznie. Pamiętajcie że jakby zabrali nam dostęp do fb możecie wpadać tutaj. Co jak co ale podsumowania miesiąca będą 😘

Acha.... zapomniałem 😊 w ostatnią niedzielę lutego byłem w Wiązownej. Podczas wiązowskiej Piątki prowadziłem grupę biegaczy na 20 minut jako pacemaker.  Miesiąc kończę z przebiegniętymi 220 kilometrami i w ramach założenia : 250 km w miesiącu, jestem o 30 km do tyłu 😉