środa, 1 kwietnia 2020

Marzec 2020

Doczekaliśmy czasów kiedy to trzeba będzie ukrywać się z bieganiem a sam biegacz spotykany na ulicy może być traktowany jako wróg publiczny nr1. Przykre to ale niestety prawdziwe. Kolejne obostrzenia narzucane nam przez rządzących nakazują nam siedzenie w domach i unikanie zbiorowisk ludzkich. Wszystko przez Koronawirus który grasuje i ma się dobrze. Słabo to wygląda ale musimy to przetrwać tak po prostu. Biorąc się za podsumowanie marca napisałem troszkę o swoich planach, które trzeba było zmienić no ale cóż nie takie ludzie mają problemy i żyją. Wszystko co dzieje się do okoła niestety nie napawa optymizmem, jednak postaram się w najbliższych paru słowach napisać coś pozytywnego.
Marzec rozpoczęłem akcją zbierania nakrętek dla Kacperka Boruty. To w jakim tempie napływały nakrętki było dla mnie szokiem. Nie spodziewałem się czegoś takiego i juz 14 marca musiałem organizować pierwszy kurs na skup. 2040 kg zebrane w dwa tygodnie naprawdę niezły wynik i powiem szczerze że myślałem ze to wszystko się troszkę uspokoi. Kolejne nakrętki zaczęły napływać bez żadnych ograniczeń i nikt nie patrzył na zakazy. Kiedy mówiłem że ograniczam odbiory ludzie zaczęli po prostu przywozic mi nakrętki do domu a to że na akcję docierały nakrętki z takich miejsc jak Pratulin, Kosów Lacki, Łosice, Ząbki czy Kobyłka było dla mnie olbrzymią motywacją. 28 kwietnia razem z Pawłem zrobiliśmy drugi kurs na skup. Tym razem nakrętk było dużo wiecej. 2810 kg za kwotę 3400 zł. Razem przez marzec udało się sprzedać 4850 kg nakrętek za które uzyskaliśmy 5.900 zł.
Co do aktywności to po odwołaniu Półmaratonu w Gdyni i kilkuiinnych biegów trener postanowił dał mi troszkę odpocząć. Dzięki sprzyjającej pogodzie udało się nawet 3 razy wsiąść na rowerek i troszkę pokrecić. Nie sposób też nie wspomnieć o biegowych wycieczkach wzdłuż rzek. Pierwsza to Świdnica którą biegamy co roku na wiosnę od 3 lat a druga to spontaniczny pomysł wyprawy wzdłuż rzeki Kostrzyń, na którą wybrałem się z Leszkiem. Bieganie w takim terenie to coś zupełnie innego. Obcowanie z przyrodą która rządzi sie swoimi prawami daje możliwość nie tylko zauroczenia ale i olbrzymiego odpoczynku od codzienności.
336 km udało się przebiec w marcu no i 80 km nawspomnianym rowerku.Do końca marca udało się też zamknąć pierwszego tysiaka na nogach w tym roku 😍
Planów NIE MA i póki co ciężko co kolwiek planować więc skupiamy sie na tu i teraz i siedzimy w domach na tak zwanej kwarantanie.
P. S. Jeżeli ktoś czytał podsumowanie lutego i zastanawia się dlaczego urwało się na słowie,, w planach'' tłumaczę : nie wiem 😉 widocznie tak miało być.

Koronawirus

Przygotowując się do napisania podsumowania marca postanowiłem przeczytać najpierw podsumowanie lutego. Aż nie wierzyłem że jest nie skończone a kończy się na słowie... A w planach.... I tyle
Dokładnie kochani tyle zostało nam z naszych planów! I co najgorsze nic na to nie możemy poradzić. Koronawirus rozwala wszystko a to że przez najbliższe dni nie wyjdziemy na trening to tylko jakiś tam mały szczegół wszystkich problemów które zaczynają nas otaczać w związku z epidemią. Nie lubię o tym pisać, rozmawiać a tym bardziej myśleć a samo słowo korona powoduje u mnie odruch wymiotny. Tak wiele planów tak wiele do zrobienia i pstryk i pozamiatane. Doczekaliśmy czasów kiedy to biegacz biegnący na ulicy jest wrogiem publicznym nr 1 a wszelkie chęci spotkania się z kimś są traktowane conajmniej dziwnie. Dla mnie to cios.... Olbrzymi cios bo bardzo lubię spotykać się z ludźmi, rozmawiać, opowiadać i działać bo robota społecznika to robota w terenie z ludźmi właśnie. Nie mogę patrzeć na to co się dzieje z handlem, z ludźmi którzy po prostu po malutku będą zostawać bez pracy. Niestety nic nie jestem w stanie poradzić a wszelkie działania jakie są nam zlecone to siedzieć w domu i czekać. Ponoć właśnie w ten sposób mamy przyczynić się do spadku zachorowań i rozprzestrzeniania się wirusa COWID 19.
Ten tekst miał być podsumowaniem marca... Niestety nie wyszło... Nie wyszło tak jak wiele rzeczy które planowaliśmy na najbliższe miesiące, ale niech zostanie bo wierzę że kiedyś mi się przyda.
A na zdjęciu mój plan sobót, jak widać mocno dostał po dupie. No ale cóż najważniejsze w tych czasach to zdrowie i rodzina. Pozdrawiam serdecznie 😍

niedziela, 1 marca 2020

Luty 2020

Fajny ten luty w tym roku 😍 taki o dzień dłuższy jakby 😊 No i może troszkę szkoda że nie ma normalnych 30-31 dni bo można było by powalczyć o 350 km a tak? No cóż troszkę brakuje. Ale brakuje nie tylko ze względu na to że miesiąc krótszy, brakuje też że dlatego że trener przed startem 29 lutego w Studziance dał mi troszkę odpocząć i z 97 km w poprzednim tygodniu zrobiło się tylko 53 w tym, oprócz niedzielnego wybiegania które niestety nie liczy się już do lutego. 323 kilometry udało się nabiegać w lutym. Całkiem nieźle i w większości były to bardzo dobre treningi. Oprócz biegania było sporo pączków które zaczęły się już we wtorek przed tłustym czwartkiem, konkursem dla Liderów wśród fanów Facebookowego profilu #wposzukiwaniumotywacji. Trzy najszybsze osoby wygrały moją wizytę z pączkami u siebie. Następnie w środę tradycyjnie już przybyła z Siedlec do Skórca pączkowa pielgrzymka w celu sprawdzenia jakości Tłusto czwartkowych pączków 😉
Temat pączków zakończyłem we wtorek czyli w ostatki akcją #WyślijpączkadoAfryki do udziału w której zaprosiła mnie siostra Sylwia koordynująca akcję w Skórzeckich szkołach.
 28 lutego oddałem ostatnie 520 kg nakrętek na akcję #7tondlaFilipka. Ponad 7 Ton nakrętek udało się zebrać tym razem w przeciągu 6 miesięcy.
29 lutego zaliczyłem już wspomniany drugi etap Tatarskiego Grand Prix  w Studziance.
2 miejsce z czasem 36.51 satysfakcjonuje bardzo.
W planach

środa, 26 lutego 2020

9 milionów za lek?

Tak ostatnio mało pisze na blogu że aż się cieszę że mnie natchnęło. Natchnęło mnie na wpis w którym wogóle nie chcę nikogo urazić jedynie chciałbym skłonić do przemyśleń. Skłonić do przemyśleń czytelników #wposzukiwaniumotywacji i osób które przypadkiem być może wpadną na ten tekst. Jestem osobą która słucha, słucha innych słucha świata, obserwuje i wyciąga wnioski.Tak wiele pytań na które nie do końca znam odpowiedź. Bo jak zapracować na szacunek osób inteligentnych i jak odróżnić te bardziej inteligentne od tych mniej? Bo przecież każdy ma swoje racje i każdy ma swój punkt widzenia i odbierania różnych spraw.
Czy punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia? Absolutnie nie bo to co wydarzyło się w moim rozumowaniu przez ostatni miesiąc skłania mnie do tych przemyśleń. I nie obużcie się proszę na to co napiszę bo to tylko moje przemyślenia i chociaż rozmawiając  z wieloma osobami popierały to o czym będę pisał jednak nikt szczerze się do tego nie przyzna. Sprawa dotyczy zbiórki 9 mln dla Kacpiego... Jeszcze miesiąc temu byłem troszkę zły że przez tą jedną akcję cierpią inne... Że ludzie skupili się na pomaganiu jednej osobie i wręcz oleli inne akcje a przecież potrzeby są wszędzie i trzeba pomóc. Bo tu potrzeba tak dużo pieniędzy.... Bo tu nie ma czasu, bo lek musi być podany przed drugimi urodzinami chłopca. Zgoda ale dlaczego pytałem? Dlaczego 9 baniek za zdrowie dziecka....? Czy nie ma tańszych leków? Refundowanych? Pytałem i czytałem komentarze i opinie osób będących w temacie, rodziców dzieci które również chorują na SMA. Prawdopodobnie nie wszystko do mnie dotarło i nie wszystko zdołałem przeczytać bo jak dużo chorych dzieci tak wiele zdań na ten temat.  Gdzieś przeczytałem że jest lek refundowany ale on nie leczy tylko wstrzymuje chorobę. Ktoś gdzieś napisał że terapia genowa to doświadczenia na dzieciach, ile w tym prawdy nie wiem, wiem jednak że warci słów uznania są rodzice dzieci niepełnosprawnych którzy za wszelką cenę podejmują walkę I nie ważne czy ta walka ma cenę 9 tysięcy, 90 tysięcy czy 9 milionów. Pomagając od kilku lat niepełnosprawnym dzieciom poznałem wielu rodziców. Byli tacy którzy rezygnowali z pracy tylko po to aby pomóc dziecku w odpowiedniej rehabilitacji, poznałem takich którzy praktycznie co tydzień co miesiąc meldują się z dzieckiem w szpitalu. Poznałem też takich którzy mimo tego co mówili lekarze (przypadek Amelki) podjęli walkę o zdrowie dziecka o pełną sprawność o lepsze życie. Chylę czoło przed takimi ludźmi bo mimo wielu niepowodzeń mają siłę walczyć i zwyciężać.Jeszcze miesiąc temu dziwiłem się ludziom że tak bardzo angażują się w akcję dla Kacperka dzisiaj sam zabieram się za pomoc Kacperkowi.   Kilka telefonów z prośbą o pomoc, kilka udanych akcji zorganizowanych przez znajomych i kilka innych bodźców które mnie po prostu tchnęły spowodowało że I ja postanowiłem ruszyć na pomoc Kacperkowi. W myśl zasady rób to co lubisz i to co potrafisz wymyśliłem że podziałam w temacie nakrętkowym a jako że właśnie zakończyłem akcję #7tondlaFilipka w której razem z rodzicami i znajomymi Filipka zebraliśmy 7 Ton nakrętek postanowiłem że kolejne nakrętki które będą napływać do mnie przeznaczę na pomoc dla Kacperka. Tak wiem to są grosze w porównaniu do potrzebnej kwoty, bo cena nakrętek w tej chwili to 0.70 gr za kilogram, jednak te grosze zupełnie jak te małe pojedyncze nakręteczki budują miliony. Jak długo potrwa akcja? Nie wiem jestem przygotowany przynajmniej do końca roku szkolnego. Czy mam wyrzuty sumienia za te wcześniejsze przemyślenia? Nie bo jak to mówią lepiej późno niż wcale.

niedziela, 2 lutego 2020

Styczeń 2020

Prawie 350 km udało się przebiec w styczniu. Jest to największy miesięczny dorobek kilometrowy od lipca 2018. I cieszy bardzo to że bieganie znowu daje radość a treningi których w mijającym miesiącu było... powodują poprawę szybkości. Mocy przybywa z tygodnia na tydzień a mocne akcenty robione dwa razy w tygodniu wychodzą tak jak trzeba.
 Styczeń rozpoczął się narodzinami wnusi o których po prostu nie sposób nie wspomnieć bo tak szczerze powiedziawszy już dawno czekałem na to aby zostac dziadkiem i dobrze mi z tym że w końcu nim jestem. ☺️ 5 stycznia razem z Grupa biegaczy Skórzec BIEGA zorganizowaliśmy III Charytatywny Marszobieg Grupy Biegaczy Skórzec Biega podczas którego zbieraliśmy fundusze dla podopiecznych siedleckiego Hospicjum domowego dla dzieci. 14.349.50  zł to kwota którą podsumowalismy ten dzień.
12 stycznia razem z Pawłem udaliśmy się do Studzuanki aby wziąć udział w Tatarskiej zimowej piętnastce. III miejsce było dla mnie bardzo bardzo zadowajace tym bardziej że wbiegłem na nie praktycznie na finiszu.https://wposzukiwaniumotywacji2016tomekskora.blogspot.com/2020/01/zimowa-tatarska-pietnastka.html?showComment=1580683782580&m=1#c2895550451300376473
 15 stycznia odwiozłem ostatnie dostawy makulatury na skup i tymczasowo  zawiesiłem odbiory makulatury z powodu braku opłacalności tego działania. Może uwierzcie może nie ale przez blisko półtora roku wywiozłem na skup prawie 40 ton tego surowca (30 dla Amelki i 9 dla Oliwierka) + ta wakacyjna która wsparła konto zbiórki na materac dla Siedleckich tyczkarzy.https://zrzutka.pl/kuc3fc Nakrętki po grudniowy zastoju w końcu się ruszyły i 20 stycznia kolejne 1240 kg pojechało na skup w ramach akcji #7tondlaFilipka
Styczeń zakończyłem rozkręcaniem kolejnego przedsięwzięcia czyli..https://www.facebook.com/Grand-Prix-Poznaj-Gminę-Skórzec-114086846812922/..oraz wizytą w szkole podstawowej w Grali Dąbrowiźnie. Tym razem z dziećmi z tej szkoły piekliśmy pizzę. Było mnóstwo radości i dużo nowych doświadczeń.

środa, 15 stycznia 2020

Zimowa Tatarska Piętnastka

Od kilku lat było tak że swój biegowy rok rozpoczynałem startem w Biegu WOŚP lub w innym Charytatywnym. W tym roku wyszło troszkę inaczej. Postanowiłem że pierwszy start odbędzie się w miejscowości Studzianka. Tam gdzie wielu znajomych co roku w lipcu jechało aby wziąć udział w Tatarskiej Piątce a ja mimo dziesiecioletniej historii biegania nigdy nie byłem. Dlaczego właśnie tam? No cóż, zaciekawiła mnie formuła Grand Prix jaką zaproponował biegaczom organizator tego biegu Łukasz Węda. Wybierać trzeba przyznać jest w czym, od piątki po ultra. A jeżeli komuś przypadnie do gustu bieganie crosów w Studziance może wypełnić sobie nimi  kalendarz biegów.
 Start biegu przewidziano na godzinę 11 więc po odebraniu pakietu startowego w którym była fajna czapka numer startow, kilka pocztówek i pamiątkowy magnes, przebrałem się i ruszyłem na rozgrzewkę. Około 10.50 wróciłem na miejsce startu gdzie dowiedziałem się że start będzie opóźniony o 10 minut. Za chwilę przybieł też Paweł który tego dnia wyruszył ze mną  na ten bieg. No cóż pozostało nic innego jak podskoki w miejscu aby się za bardzo nie wyziębići i słuchanie konferansjera który sypał żartami jak z rękawa i do dzisiaj się zastanawiam co było prawdą a co nie 😉 Grunt że było wesoło i dziesięc minut oczekiwania minęło bardzo szybko. Plan był prosty, pobiec poniżej godziny. Odliczanie i start. Po pierwszym kilometrze uformowała się grupa 4 zawodników (w tym ja) którzy szybko złapali sporą przewagę nad resztą. Czułem że nie utrzyma tego tempa bo zegarek pokazywał  coś około 3.50. Na 4 kilometrze pierwsza trójka zaczęła mi się oddalać. Na piątym zobaczyłem że z tej trójki zaczął odstawać jeszcze jeden chłopak. Bieg był rozgrywany na dwóch pętlach 6.5 km i 8.5 km. Przy wbiegu na drugą pętlę biegłem już z chłopakiem z 3 pozycji. Kolejne kilometry leciały szybko chociaż wybiegając z lasu dostaliśmy mocny podmuch wiatru. Dycha była już za nami. Polne drogi zmuszały do częstego szukania wygodniejszej ścieżki. Około 12 km obejrzałem się do tyłu i zauważyłem że zawodnik z piątego miejsca zmniejsza przewagę. To była olbrzymia motywacja. Powiedziałem do towarzysza biegu że trzeba brać się za robotę i przyśpieszyłem mocno. Czułem jak łapię przewagę a trzeba przyznać że wiatr który do tej pory przeszkadzał teraz zaczął pomagać. Na metę wbiegłem jako 3 open z 10 sekundami przewagi którą udało się wypracować na ostatnich 3 km. 59.45 sekund na tej trasie to było dobre rozpoczęcie roku. Postanowiłem że w ramach schłodzenia pobiegnę po swojego Pawełka który przybieł na metę z czasem 1.22. 24. Szybka kawka i pyszna zupka i trzeba było wracać do domu bo jak to bywa u mnie, trzeba do pracy 😉.
Kolejny bieg już 29 lutego no i mam zamiar tam być a to czy uda się ukończyć całe Grand Prix na pewno będzie zależało od tego czy dam radę przygotować się do maratonu w październiku który jest wymagany do zaliczenia całego cyklu Tatarskich Biegów.
Pozdrawiam znajomych których spotkałem tak daleko od domu. Leszka Borowskiego, Bożenkę i Janusza Zbieciów. Alicję, Agę i Marka z którym biegłem pierwsze 3 km biegu, No i oczywiście samego organizatora biegu Łukasza Węde który robi w swojej okolicy dużo dobrej roboty. Do zobaczenia 29 lutego 😉

poniedziałek, 6 stycznia 2020

2019

 Kończymy trzeci rok funkcjonowania bolga #wposzukiwaniumotywacji. Kolejne nowe doświadczenia i kolejne nie tylko sukcesy ale i upadki. Mniej pisania na blogu spowodowało to że strasznie spadły ilości wyświetleń bloga i statystyki runęły w dół no ale jak się nie pisze to skąd brać odbiorców? Za to fanpage na FB ma się dobrze i tam systematycznie każdy może znaleźć cos dla siebie.
 Styczeń upłynął pod znakiem organizowanego przez Grupę Biegaczy Skórzec Biega po raz drugi Charytatywnego Marszobiegu dla Lenki Rybak. Fajnie też pobiegło mi się w biegach WOŚP. Sporo odbiorów nakrętk i makulatury którą zbierałem na akcję #10tondlaAmelki.
 Luty to Piątka w Wiązownej którą ukończyłem z czasem 17.46oraz Bieg Trapera w Kisielewie który pobiegłem po raz trzeci. Oprócz biegania była akcja wyślij pączka do Afryki w której pomogłem siostrze Sylwi dowożąc pączki podarowane przez piekarnie w której pracuję.
 Marzec to Półmaraton Warszawski który pobiegłem w stroju piekarza dla Fundacja Wcześnik RODZICE-RODZICOM. Udało się też po raz pierwszy zorganizować akcję zbiórki koszulek wśródzznajomych Biegaczy dla podopiecznych MOW Wojnów.
 Kwiecień rozpoczęłem zwycięstwem w Biegu Charytatywnym w Węgrowie. Tam też po raz pierwszy pojawiły się numery z logo #wposzukiwaniumotywacji a wszystko dzięki uprzejmości Marcina Seredzińskiego. Oprócz biegu w Węgrowie pobiegłem dwie tury Siedleckiej ligi biegowej. A w ostatni weekend kwietnia pobiegliśmy razem ze znajomymi po raz kolejny wzdłuż rzeki Świdnica. Kwiecień to również charytatywny koncert dla Filipka który odbył się dzięki dużemu zaangażowaniu dyrektora GOK Wiśniew Pawła Ksionka.
 Maj to wyjazd do Ryk na Mistrzostwa Polski w biegach przełajowych Biegusiem.pl. 4 miejsce i 1 w m40, kolejny bieg wzdłuż Świdnicy oraz organizacja Skórzeckich Biegów Majowych. Podsumowanie Ligi Biegowej przyniosło również 4 miejsce open i 1 w m40. Wielkim wydarzeniem dla mnie było wręczenie mi orderu uśmiechu które odbyło się 24 maja. Ta niecodzienna uroczystość została połączona razem ze złotem placówek im. KAWALERÓW ORDERU UŚMIECHU.
Czerwiec rozpoczęłem akcją cała Polska czyta dzieciom. W ciągu 5 dni odwiedziłem 6 szkół i przedszkoli w których czytałem dzieciom fragmenty wybranych przezemnie książek. Kolejnym czerwcowym przedsięwzięciem był Bieg w Lepszą stronę który był następstwem mojej wizyty w Wojnowie i miał na celu integrację z młodzieżą z Ośrodka Wychowawczego w Wojnowie.
Jak czerwiec to również wyjazd w Bieszczady. W tym roku zdecydowałem się na Nocny Bieg rzeźniczka. Kolejny biegowy sukces na dużej imprezie to wielka motywacja do dalszego działania i treningów. Koniec czerwca to Wielki Charytatywny Mecz Gminy Skórzec który Grupa Biegaczy Skórzec Biega organizowała wspólnie z Klubem sportowym Naprzód Skórzec a miał na celu wsparcie leczenia i rehabilitacji niepełnosprawnej dziewczynki mieszkającej w naszej Gminie.
Koniec czerwca to również zakończenie akcji #10tondlaAmelki w trakcie której udało się zebrać 10.400 kg nakrętek i ponad 30 ton makulatury.
Lipiec to wiadomo wakacje a że po mału pojawiał się głód startów to postanowiłem wystartować w  półmaratonie tradycji w Adamowie. Niestety to był chyba mój najgorszy bieg w tym roku. Takiego odcięcia mocy nie miałem już bardzo dawno i nawet 8 miejsce nie cieszyło bo sponiewierało mnie wtedy okrutnie. Wyjazd urlopowy z rodziną trwał tylko 4 dni bo niestety nie było i pogody i czasu na odpoczynek. 20 lipca razem z Gminą Kotuń I Grupą Biegaczy Skórzec Biega zorganizowaliśmy Bieg Pamięci 75 Rocznicy Akcji Burza. Piękna akcja  z historią w tle i mnóstwo zadowolonych biegaczy.
 Sierpień bardzo rowerowy w tym roku rozpoczął się rajdem do Liwu z OSP NOWE OPOLE. Następnym punktem był mój urodzinowa traska Warszawa - Skórzec i zrobione 100 km.
Nazajutrz po setce Rodzinny Rajd Rowerowy Skórzec - Jeruzal. Oprócz rowerku był też oczywiście tradycyjnie już w sierpniu Bieg Jacka. W tym roku aby uczcić swój 10 start w tym biegu postanowiłem pobiec z Olą Stańczuk na wózku inwalidzkim. Ostatni dzień sierpnia to plogging na Gołoborzu I tu po raz drugi poprowadziłem swoją grupę.
Wrzesień rozpoczęłem startem w 2 mistrzostwch gminy Skórzec w biegach przełajowych. 2 miejsce open tego dnia w zupełności mi wystarczyło i nawet ucieszyło. Wrzesień to również rozpoczęcie nakretkowej akcji #7tondlaFilipka. Kilka pracowitych dni spędzonych przy organizacji Ultramaratonu Nadbużańskiego w Mielniku przyniosło nowe doświadczenia i nowe znajomości 😉
a trzeci weekend września to już tradycyjnie Sprzątanie Świata. W tym roku po raz drugi że strażakami z OSP Nowa Dąbrówka jak również gosciłem w szkołach w Gołąbku i Grali Dąbrowiźnie.
Październik stał pod znakiem startów i to udanych startów 4 miejsce w półmaratonie Jata, 6 miejsce i 1 w kategorii wiekowej podczas 6 siedleckiego biegu prawie górskiego i 5 miejsce open podczas biegu Górska ZaDYSZKA który organizowała ekipa RYKOwisko w Łącku.
Listopad to pierwsze odbiory nakrętek na wspomnianą akcję #7tondlaFilipka i oczywiście biegi Niepodległości. W sobotę 9 listopada pobiegłem u siebie Niepodległości ową piątkę zajmując 7 miejsce open 1 w kategorii wiekowej i zdobywając tytuł najszybszego mieszkańca Gminy Skórzec. Nazajutrz czyli w niedzielę udałem się do Lubartowa gdzie również wystartowałem na dystansie 5 km. Tutaj w strugach deszczu i przy ograniczonej widoczności bo bieg był rozgrywany o godz 19.18 udało się wygrać i przywieź do domu kolejny puchar.
Grudzień to już biegi Mikołajkowe jak wiadomo. Siedlecki wspierałem w tym roku tylko od kuchni niestety bo dzień wcześniej udałem się do Ośrodka Wychowawczego w Hucie gdzie zostałem zaproszony jako Kawaler orderu uśmiechu przez dyrektora tego ośrodka. Tutaj udało się zająć 2 miejsce open a przy okazji poznać kolejne wspaniałe osoby które chętnie działają na rzecz dzieci.
Grudzien to również finał Mikolajkowej zbiórki koszulek i dostarczenie ich do środków w Gostchorzy i Czuchowie. Na zakończenie roku postanowiłem pobiec w Sylwestrowej Nordicowo Biegowej piątce organizowanej na terenach przylegających do rezerwatu Gołobórz przez klub NoWi Siedlce. I to również był udany start.
Podsumowując w 2919 roku przebiegłem 3010 km zaliczając 24 starty w biegach na różnych dystansach. Ten najlepszy dla mnie to Lubartowskanniepodległościowa piątka a najgorszy (i oczywiście nie chodzi tu o organizację tylko o ściganie się na trasie) to półmaraton Tradycji. Zorganizowałem kilka udanych akcji w których wspieraliśmy potrzebujące osoby. A największy sukces i wyróżnienie to zdecydowanie Order Uśmiechu.